Inne · 4 min czytania
Abstrakty nasienne
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
- Wszystko, co zrobię, skończy się źle.
Melpomena podniosła niezauważalnie wzrok, momentalnie wyrywając z kieszeni zniszczone fragmenty sznurka. Ale Alex nic nie zauważył, był zmęczony tymi dywagacjami jak pelikan.
- Zależy, jak na to spojrzysz, Monsieur... – ku nieskrywanej radości rozmówców przechylił rozmowę na aspekt filozoficzny, nie chwytając wiążących się konsekwencji.
- Gdyby jakaś Osoba – Bernard nadal zagadnieniu nadawał służalczo ramy teorii – gdyby jakaś Osoba, wraz z drugą Osobą, ominęły podświadomie wiążące ramy języka...
Część 22 / 2
Alex stracił rachubę podejmowanych wątków, spokojnie mogli zasypywać go świeżymi wiązkami wiedzy. Zresztą on ciągle (wartość śmiejąca się w twarz jego matce) sprowadzał dyskusje obecne do zagadnień teoretycznych. To była w tym momencie cecha pozytywna.
Melpomena zaciskała nerwowo sznurek dookoła swojej szyi, wiedząc, że oba samce nie zwracają w tej sekundzie najmniejszej uwagi na damski pałac, o który przecież toczyła się gra. Przelewając większość płynów w stronę prezentowania upierzenia skupiali się właśnie nad doborem słów w szykownie brzmiących zdankach. Ukrywające się dookoła srebrzystych tarczy łzy Melpomeny nadal nie wypływały z jej oczu. Nadal miała nadzieję.
- Jeśli takie Osoby posiądą zdolność abstrakcji – Bernard przeskoczył odrobinę tok myślowy sprzed dwóch minut, wiedząc, że jego ciągłość nie jest konieczna. – jeśli te Osoby będą wiedziały, że mimo rozmowy na błahy temat, the essence of the messages is different...
Alex ostentacyjnie zademonstrował, że w tym temacie nie ma nic do powiedzenia, czochrając swą czuprynę przed lustrem sterczącym ponad skwierczącą z zimna lodówką. Melpomena gorączkowo przygryzała końcówki swoich warg. Uspokajało, ale nie mogło zablokować…