Psychologia · 4 min czytania
Aeroplane Love Story cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wchodząc do samolotu jeszcze raz z łezką w oku spojrzał na miasto , w którym się urodził,w którym sprędził większość swojego życia,lecz nie mógł tutaj zostać;z byt wiele miejsc przypomnało mu ją. Kochał Susan naprawdę z całego serca,lecz ona odeszłą z innym.Naprawę był tym przybity.James jest bardzo szanowanym prawnikem w Nowym Jorku,jedak we wszytkim mu wychodzi tylko nie miłości.Z wyglądu nie różni się zbytnio od reszty nowojorczyków.Jest to wysoki,szczupły szatyn o niebieskich oczach wiecznie zapracowany.W nowym miejscu chciał zacząć wszystko od nowa.W samolocie wybrał miejsce w ostatnim rzędzie przy oknie,chciał bowiem sam być ze swoimi myślami,jednak gdy tylko siadł na miejscu dosiadł się do niego pewiem staruszek,widać było,że bardzo wiekowy.Po chwili milczenia zagadał do Jamesa: -Leci pan sam?-gorączkowa szukał tematu do rozmowy starszy pan. -Niestety tak-James nie miał ochoty mówić o swoich problemach.Staruszek słysząc smutek w głosie powiedział: -Kobieta?.Też to przerabiałem-ciągnał dalej starzec. Ja też miałem swoją piękność.Nazywała się Lyan.Co wieczór przychodziłem pod jej okno z bukietem róż.-wspominał z rozmarzeniem mężczyzna. -Jak w Romero i Julia...-dodał James. Tak to były piękne czasy-kontynuował staruszek.Nie to co teraz.Teraz z tamtych dni zostały mi tylko wspomienia chłopcze nic po za tym-staruszek mówiąc to trzymał się za kręgosłup.Wy młodzi tego rozumiecie,wy chodzicie innymi drogami.Prawda chłopcze? -Z pewnością ma pan racje-przytakął z trywialnością James. Ja się chyba nie przedstawiłem-przymoniał sobie starszy pan.Nazywam sie Bryan McMooney jestem emerytowanym nauczycielem uczyłem na Collegu w Bostonie a pan? -James Howkins-mieszkałem w Nowym Jorku jestem prawnikiem.-przedstawił się z uśmiechem James. -Mieszkałem?To już pan…