Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 6 min czytania

Aga II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pierwszy raz wyszła ze strychu, gdy miała dwa lata. Maleńkie nóżki nieporadnie stawały niepewne kroki. Malutkie a jakże wielkie, bo tak daleko. Świat wydał się ogromny. Bez ograniczeń. I to było piękne. Poczuć wolność. Bez ograniczeń. Od tego czasu jej ulubionym zajęciem było wędrowanie po dużej kamienicy. Lubiła patrzeć jak matka przytula jedno z sześciorga dzieci, albo jak staruszek przegląda zdjęcia. Zwiedzała dokładnie piwnice, korytarze, opuszczone pokoje z wybitymi szybami, to co oglądała stawało się jej małym prywatnym światem- z wybitymi oknami. Matka nie zwracała na nią uwagi. Jedzenie zostawiała na stole, małe porcje, przecież jedzenie było drogie... Nie dla każdego. Nie każdy może się liczyć. Nie każdy może żyć. Nie nasza sprawa.... Nie nasza decyzja... Nie nasz problem. Kiedy Aga skończyła pięć lat, nauczyła się bez strachu wychodzić na ulicę przed domem. Kamienica, w której mieszkała z matką, mieściła się na obrzeżach miasta- te okolice przyciągały wszystkie męty, oraz typy z pod ciemnej gwiazdy- właśnie w takim środowisku dorastała Aga. Szybko przestało zadowalać ją własne podwórko. Jeszcze zanim skończyła siedem lat poznała każdy zakamarek swojej ,,brzydkiej” dzielnicy. Brzydkiej. Ludzie, którzy uważali się za „dobrze postawionych” tu nie przychodzili. Bo tu była prawda. Cała prawda o społeczeństwie, o drugim człowieku. Bo tylko tutaj można było pochwycić spojrzenie w którym zawarta była niema prośba, a takie spojrzenia nie były miłe. Nie pasowały. Brzydka dzielnica pokazująca całą prawdę. Żyjmy w zakłamaniu. To ładne. Znała każdy zaułek, każdy kamień, każdego pijaczynę, narkomana, jaki tylko pojawił się w tej dzielnicy. Nie dziwił ich widok małej dziewczynki samotnie spacerującej po takich zaułkach. W tym świecie nie wolno dziwić się niczemu. Takie warunki. I musimy ich przestrzegać. Nieme prawo. Kto złamie zasady odpada. Wypada z gry nazywanej „życiem”. Mała strata. Dla nas. A dla niego? Nieważne. Było minęło. Teraz nie liczy się z drugim człowiekiem. Często do niej zagadywali. Nie pozwoliła do siebie mówić inaczej, jak tylko Aga, to było jej imię, jedyna rzecz, jaką miała na własność. I brzmiały twardo i silnie. Dokładnie tak, jaką chciała być. W niedługim czasie wszyscy zrozumieli, że mała brązowo oka i czarnowłosa dziewczynka to nie jest osoba, z którą warto zaczynać. Na początku śmieszyło ich, że takie małe dziecko chce zdobyć dla siebie autorytet, ale wkrótce się z tym pogodzili. W tej dzielnicy nie wolno było się niczemu dziwić. Wszystko mogło się tu zdarzyć.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%