Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 6 min czytania

Agent jajo jajo siedem.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewnego słonecznego popołudnia, kurczaczek oznajmił myszce, że dostał misję odnalezienia kury nioski. Kura ta, słynęła ze znoszenia ogromnej ilości jaj dziennie. Kurczak, jako najlepszy agent jajo jajo siedem z licencją na przygważdżanie wykałaczkami do ściany, drzewa i podłoża, nie mógł odmówić wykonania tak trudnego zadania. Musiał wkrótce wyruszyć. Miał zaledwie dwa dni na spakowanie i pożegnanie się z najbliższymi. Kurczakowy agent jajo jajo siedem, wziął swój żółty plecak z niezbędnymi rzeczami na taką wyprawę. Miał w nim: - wykałaczkę do przygważdżania wrogów i zbierania przedmiotów zagubionych przez kurę. - Lupę, przez którą patrząc widział ślady oddalone o dwa kurniku i osiem kogucich ratek, które nioska zostawiła. - Słoiczek z suszonymi chipsami o smaku dżdżownicy. Woreczek ziaren i ździebełek, by brzuszek był pełny. - Miał także zapasowe żółte piórka, a dla kamuflażu czarne i brązowe. - Koszyk, duży rozkładany, na wyklute kurczaki… Tak przygotowany jajo jajo siedem ruszył w świat śladami kury nioski. Kura nioska, była w średnim wieku. Miała czarno-brązowe upierzenie. Była trochę nierozgarnięta. Będąc poza kurnikiem, poza swoim podwórzem, potrafiła znosić jaja gdzie popadnie. Tak sobie szła i szła i gubiła jaja. Oprócz pozostawionych za sobą jaj, zostawiała też ślady kurzych ratek. Nioska, była bardzo ciężka, więc ślady były dość widoczne. Jaja, które gubiła, były w niebezpieczeństwie. Z każdego, tak beztrosko zniesionego jaja, mogło wykluć się przerażone kurczątko. Przerażone tym, że nikt na nie nie czeka, że jest samo. Wszystkie napotkane ślady przekazywał wróblowi, który był jego gońcem. Ten, dostarczał dowody do bazy, którą dowodziła koza Ziutka. To ona wydawała polecenia jak ma kurczak postępować po znalezieniu dowodów. Jajo jajo siedem, długo szukał pierwszych śladów kury nioski, zwanej również KN lub NK. Pytał motyla, figlarnie fruwającego nad kwiecistą łąką. Pytał krowę, żującą soczystą trawę. Zaczepił nawet barana, ale ten go zignorował odwracając się do kurczaka zadkiem. Na próżno pytał, nikt nie widział KN. Zrobił sobie chorągiewkę z portretem zaginionej i rysopis. Tak sobie szedł z łopoczącą na wietrze chorągiewką. Nagle, zza miedzy, tej blisko strumyka, wyskoczył zając. Grzecznie się przywitał i ładnie przedstawił. Opowiedział, jak kilka dni temu, usłyszał plusk, plusk, plusk… Odgłos go zaciekawił, ale nie wychylił nosa z ukrycia. Strach mu na to nie pozwalał. Kiedy odgłos ucichł, poszedł cicho, cichuteńko sprawdzić co to było. Trzęsąc się ze strachu, wychylił łebek z zarośli. Popatrzył na strumień. To co ujrzał, zdumiało go bezgranicznie. To co ujrzał, to były pływające po rzece jajka. -Jak to możliwe? Przecież naukę pływania pobierają pisklaki, a nie jaja. Jaja... i to na dodatek czyje? Kurze! Cyrk na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Agent jajo jajo siedem. — czytnik · opowiadania