Biografia · 4 min czytania
AKTOR
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Weszłam do baraku zbitego z desek, którego ściany pokrywała lekka szadź. Na pryczach siedziały postaci jakby archaiczne, od wieków niezmienne, choć oglądane przez sekundę. Schylone, o pochylonych głowach z buchającymi od spodu lekkimi oparami wydychanego powietrza, szroniącego ich twarze. Stałam w bramie dłuższą chwilę, kurczowo ściskając dłoń mojego starszego brata. Skostniałe posągi ludzkie przenikały mnie większym chłodem, niż syberyjski mróz. Gdy nasze drobne osoby zgłębiały się w rachityczną ruderę, to czułam jak obleka nas i pochłania inny Świat, niepodobna rzeczywistość. Tetryczejące łóżko przesiąknięte było wilgocią podobnie jak koc, który pomimo to ogrzewał. Woda potęgowała chłód otoczenia, ale ta stara szmata była dla nas niczym peleryna niewidka pozwalająca schronić się przed Tamtymi. Strach,który mi wtedy towarzyszył pewnie był ogromny, ale z biegiem czasu zapomniałam o tym uczuciu. Pozostały jedynie obrazy bez żadnych barw emocjonalnych, ot takie sobie szare fotki. Podobno wspomnienia z czasem pięknieją, moje zwyczajnie wyblakły. Lękam się tych obcych- powiedziałam. Kim oni są? Zapytałam. Według mojego brata, byli to strażnicy Królowej Śniegu. Ona sama miała siedzieć na końcu baraku. Nie było jej widać spod łachmanów, ale tam była, tam gdzie stał jej tron. Metafizycznym sposobem wyłoniła się z jego jaźni, po to by ukazać się nagą i maleńką, jak pojedynczy płatek śniegu przy narodzinach. Jej kryształowo- lodowata postać, pęczniała i rozrastała się, przywdziewając szaty dostojeństwa. Wkrótce rozpostarła się całym swoim majestatem na wygodnej zmarzlinie, spoglądając na nas podejrzliwie. Wydawała się wyniosła , ale niezbyt groźna. Spytałam o pozostałych,czy oni są źli i dlaczego tak kamienieją? Stwierdził, że oni się regenerują, gdyż są to ludzie z lodu. W czasie dnia topnieją pod wpływem gorącego pulsowania mięśni serca. Tak, bo oni mieli serca, które potrzebowały okrzepnąć zmarzliną, po to by mogły dalej żyć. Królowa pozwalała przetrwać im…