Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 4 min czytania

Alexandra i Huncwoci rdz.4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Minęły dwa tygodnie. Alexandra bardzo dobrze czuła się w szkole, pomimo towarzystwa z dormitorium. Dziewczynom dalej nie udało się dojść do porozumienia. Alex miała jednak swoich Huncwotów i to jej wystarczało. Paczka „Alexandra i Huncwoci” robiła dużo i pozytywnego i negatywnego zamieszania. Dostali już parę szlabanów i stracili trochę punktów, ale i tak byli lubiani w większości towarzystwa szkolnego. Jeśli chodzi o dręczenie ludzi, największego pecha miał Severus Snape ze Slytherinu zwany przez Huncwotów Snivellusem. Chłopcy gnębili go niemiłosiernie. Xandrze wcale się to nie podobało, ale nic nie chciała mówić. W końcu jednak pewnego dnia przegięli pałę. Gdy Snape szedł korytarzem, otoczyło go czterech Huncwotów. Alex jak zwykle trzymała się z boku. Chłopcy wyjęli różdżki i nie dając Snivellusowi możliwości obrony przyparli go do ściany i zaczęli „dźgać” go zaklęciami. Severus na zmianę to zwijał się z bólu, to dostawał ataku śmiechu z powodu łaskotek. Dziewczyna nie mogła na to dłużej patrzeć. W pewnej chwili poszła w ich stronę i stanęła pomiędzy Huncwotami a Snapem. Nie zwróciła nawet uwagi, że jedno z zaklęć śmignęło jej tuż koło twarzy. - Alex, co ty robisz?!- krzyknął James. - Przestańcie- poprosiła, na razie cicho. - Xandro, odejdź, bo rzucę w ciebie oszałamiaczem. - Nie - powiedziała dziewczyna stanowczo- Nie pozwolę tak dręczyć niewinnych. - Idź sobie- usłyszała głos za plecami- Poradzę sobie. - Nie pójdę- rzekła dziewczyna nie musząc odgadywać, że to głos Snape’a…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%