Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 3 min czytania

Alkadia cz.5

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wyszli na otwartą, niedużą równiną, gdzie stały chatki wieśniaków. Jedna z nich i przylegająca doń stodoła spłonęły doszczętnie. Już przy drodze zauważyli jedno ciało. Była to dziewczyna, niewiele starsza od Alkadii. Trawa pod nią była lekko czerwona od krwi, która zdążyła już wsiąknąć w glebę. Z pleców nastolatki wystawała strzała z łuku. Wokół domów leżeli martwi mieszkańcy. Głównie młodzież, szybka i zdolna do ucieczki. Rówieśniczka Alkadii leżała na ziemi z gardłem poderżniętym sztyletem. Zaraz przy niej jej maleńka siostrzyczka przeszyta mieczem. Chłopcy i dziewczęta, kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi. Wszyscy martwi. Wyglądało na to, że tylko oni przeżyli. Nad wioską unosił się zapach śmierci. I cisza. Ciężka, duszna cisza. Nie było słychać nawet jęków! Rżenia koni zaprzęgowych. Albo spłonęły, albo zostały zabrane przez najeźdźców. Następna „wizja”. Przerażone szkapy w lizanej ogniem stodole. Przywiązane, nie mogące uciec, spaliły się żywcem. Alkadiana odetchnęła głęboko, po czym ruszyła w stronę pierwszego domu. Jednak nie weszła tam, widząc tuż przy drzwiach ciało martwego człowieka. - Hej, hej, Alkadia! – krzyknął Kryspin chwytając ją za ramię – Czyś ty naprawdę oszalała? A co jeśli oni nadal tu są?! - Nie ma. – powiedziała cicho patrząc mu w oczy. - Czemuś ty tego taka pewna, do jasnej cholery?! - Nawet jak są, to właśnie powiedziałeś im gdzie jesteśmy!! – wrzasnęła nagle wytrącona z równowagi. Chłopak drgnął – Zostaw mnie w spokoju! Wyrwała się mu i pobiegła

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Alkadia cz.5 — czytnik · opowiadania