Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Alkaria - Wulkan i jego królestwo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{font:impact}Wulkan i jego królestwo{/font}

{font:verdana} Po kilku dniach, których właściwie nie liczyłam, dotarliśmy do celu. Pod nami rozpościerały się wysokie, strome góry z grubą warstwą śniegu zalęgającą na wierzchołkach. Strzeliste stożki zdawały się wskazywać niebo, dziwnie uformowane klify skalne przypominały łuki triumfalne przystosowane wielkością jakby dla olbrzyma, a potężne, wsparte na kolumnach wapienne mosty, łączyły nieprzetarte szlaki stromizny. Góry miały dziwnie czerwonawy odcień, gdzieniegdzie ceglasty lub spiżowy, co w kontraście z białym puchem tłoczącym się na ostrych graniach tworzyło wspaniałe wrażenia wizualne. Pośród nich, niczym majestatycznie potężny Bóg, piął się ku chmurom czynny wulkan. Musiał mieć kilka tysięcy metrów wysokości, gdyż swoim cieniem zdołał okryć niemal całe rozległe góry. Podobnie jak w ich przypadku, jego barwa wahała się w granicach purpury lub koloru starej rdzy. Z krateru buchała lawa, która spływając, zastygała niemal natychmiast na pokarbowanej stożkowatości, tworząc naturalne dzieła sztuki, których nawet ludzka ręka nie potrafiłaby przywołać. Zastygła magma formowała różnokształtne bruzdy, fałdy i wzory, na których niczym śnieg osiadał szary popiół, posypując je tym pyłem zniszczenia. Kłębiasty dym unosił się ku górze i łącząc z puchowymi chmurami, zastygał w nieruchomym tańcu bieli i szarości. Mimo obecnego wybuchu, nie rozlegał się głośny dźwięk erupcji, a nam najwyraźniej nie groziło niebezpieczeństwo, gdyż Akala zaniżyła swój lot, jakby z pewną dozą niechęci. Przytłumione dudnienie tego szaleństwa natury zdawało się dobiegać zza skalnej ściany, a porywisty wiatr rozwiewał gęsty dym, jakby robił nam miejsce do przelotu. Pomyślałam, że mimo swojej wiedzy o złowrogich wulkanach, ten najwyraźniej nie zagraża, a odwieczna siostra Alkarii – natura, nie jest skłonna zrobić nam krzywdy, czy sprowadzić jakieś nieszczęście. Dlatego kiedy smoczyca pikowała wolno w dół, bez obaw podziwiałam kolejne skarby oblicza przyrody. Kręte strumyki, rzeki i kobaltowe…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Alkaria - Wulkan i jego królestwo — czytnik · opowiadania