Mitologia · 4 min czytania
Ambrozja - Prolog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog
Wiatr wył opętańczo niosąc ze sobą woń strachu. Na tle ciemnogranatowego nieba odznaczały się delikatnym blaskiem ledwo widoczne gwiazdy. W powietrzu czuć było zbliżającą się zagładę. Wyrocznia stała na tarasie, wpatrując się w znajdujące się pod nim ogrody posiadłości, w której mieszkała. Intuicja podpowiadała jej, że tej nocy odwiedzi ją ktoś niezwykły. To dlatego, zaraz po wieczerzy, odesłała swoje strażniczki, pod pretekstem potrzeby medytacji i spokoju. Czuła jego obecność. Był już blisko, bardzo blisko. - Witaj, Kahlan. Odwróciła się i pochyliła głowę. - Zeusie. Oczy gromowładcy zmierzyły ją uważnym spojrzeniem. Mężczyzna uśmiechnął się i skinął jej na przywitanie. - Wiedziałaś, że przybędę do Ciebie z wizytą? – zapytał siadając w fotelu. Pokiwała głową w zamyśleniu, nic jednak nie rzekła. - Apollo poinformował mnie o twojej wizji. Powiedz mi, co widziałaś. Wyrocznia usiadła naprzeciw niego, wciąż milcząc uparcie. - To bardzo istotne. – powiedział cicho Zeus. - Z jakiego powodu? I dlaczego tutaj jesteś? Władca bogów skrzywił się mimowolnie i spojrzał w niebo; milczał przez dłuższą chwilę. - Moja wizyta ma związek z przepowiednią dotyczącą Wybrańca. Proszę Cię więc abyś ze mną współpracowała. – odpowiedział wreszcie znużonym tonem, który zdenerwował Kahlan. - Zacznę współpracować, jeśli wyjawisz mi więcej szczegółow. Zeus z trudem powstrzymał się od rzucenia w nią piorunem; czy kobiety zawsze muszą być tak uparte? Sięgnął za płaszcz i wyciągnął okrągły medalion, zawieszony na grubym, miedzianym łańcuchu; na jego powierzchni wyryto dwa trójkąty stykające się wierzchołkami, a wzdłuż ich boków znajdowały się cztery słowa: βαθυγνώμων, ἀλκά, ἀφαυρός, ἀναπυρόω
Na jego widok Wyrocznia głośno wciągnęła ustami powietrze. - Do diaska! – wstała jak…