Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 4 min czytania

Andruiel 0: Prolog

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Noc była kapryśną panią. Swoich wybranków obdarowywała szczodrze wszelkimi przywilejami należącymi do jej domeny. Tych zaś, którzy popadli w jej niełaskę, czekał raczej nieprzyjemny koniec w jakimś ciemnym zaułku, z nożem między żebrami. Złodzieje, skrytobójcy, szpiedzy, dranie bez skrupułów i cmentarne hieny: oni wszyscy i nie tylko oni pragnęli jej względów ponad wszystko inne, rzadko je otrzymując. On jednak należał do tych którzy otrzymali najwięcej. Stał się cieniem wśród ogni nocy. Wiatrem przemykającym niepostrzeżenie brudnymi ulicami slumsów.

Jego sylwetka ledwie rysowała się w brudnej ciemności najgorszej z dzielnic miasta. Stał oparty o glinianą ścianę w wąskiej alejce naprzeciwko małej spelunki, niewątpliwie na coś czekając.

Na wybrakowanej drodze ciągnęły się długie smugi światła, dobywające się ze szpar w okiennicach oraz, jeśli domowników stać było na olej do lamp aby oświetlać nocą cały dom, spod drzwi. Zastanawiał się po co mu w ogóle ten nieszczęsny płaszcz i kaptur, skoro i tak jest tak ciemno że trudno go w ogóle zobaczyć, nie mówiąc już o rozpoznaniu. Ale ostrożności nigdy za wiele, pomyślał. Stał z zamkniętymi oczyma i pochyloną głową, trzymając w ręku zapalonego skręta z najtańszego zielska jakie można dostać w ten norze. Skrzywił się czując nieprzyjemny posmak dymu.

Otworzył oczy. Błysnęło i z oddali słychać było grzmot. ‘Nadciąga burza’, pomyślał i uśmiechnął się w duchu.

Drzwi knajpy otworzyły się z ponurym skrzypnięciem i w drzwiach ukazała się dwójka ludzi. Cycata brunetka w żółtej kiecce z dekoltem, który był definitywnie zbyt

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Andruiel 0: Prolog — czytnik · opowiadania