Filozofia · 4 min czytania
Aniele
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Oczekiwanie jest naszą porą a najlepiej jest czekać na Ciebie tyle wieczorów zakwitło na roześmianym niebie..." H.Poświatowska
Siedzę skulona na łóżku. Moja twarz ukryta jest w ramionach, obejmujących kolana. Tulę się do siebie w dziwnym stanie psychicznym. - płaczesz? Podnoszę głowę, uśmiecham się. - nie, no coś Ty. - widzę łzy. - to ach, nie, to ze szczęścia. Bo drzwi są zamknięte, nie uciekniesz. I choćby wieczność trwala tylko chwilę, spędzimy ją razem. To właśnie. A Ty siedzisz na drugim końcu łóżka. Taki męski, silny i ciepły zarazem. Bliskość ciał, kto to wyymyślił? I choćby się chciało posunąć odrobinę w lewo, wtedy przypadkowo stykalibyśmy się dłońmi. Ale nie, ach, nie, Ty jesteś za czysty na grzech. W Twoim uśmiechu nawet panuje harmonia. To on wypełnia ten pokój. Oddycham nim głęboko, wdech i wydech, to lepsze niż powietrze. Powietrze nie łączy się ze mną, jakby to byl przypadek. Czy istnieje noc? Tak, być może. Tam za oknami spadają gwiazdy. Miasto śpi, rano obudzi się, by żyć własnym życiem. Bardzo możliwe, że jak wieczność się skończy, wstaniesz, uśmiechniesz się ostatni raz i wyjdziesz. Tym samym wrócę na ziemię do realnego świata. Po chwili uświadamiam sobie, że to absurd. Anioły nie opuszczają swoich podopiecznych. To właśnie jest ta pewność, która rozbrzmiewa w Twoim głosie, gdy pytasz mnie o jutro. Jesteśmy przyszłością, my tworzymy nasz czas. Ach, tak. Ty i ja. I ludzie tam obok. Nie widzę ich, nie chcę. Może ściany tego pokoju są ze szkła i każdy widzi nas wpatrzonych w prawo, gdzie przestrzeń biegnie do przodu. A może Ciebie tu nie ma, tylko jesteś tam gdzieś za nami. A ja zaślepiona kolorem Twoich oczu choruję psychicznie... Absurd. Mogę w każdej chwili podejść, złapać Cię za rękę, powiedzieć. Usłyszysz? Usłyszysz. Jesteś tu dla mnie, rozmawialiśmy o tym tak niedawno. Ty jeden znasz znaczenie słów "nigdy" i "zawsze". Upewniasz mnie, że na…