Przyjaźń · 4 min czytania
Anielska Wioska,rozdział III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Więc mówisz,że to by pomogło?-zapytał Marcel,a jego przyjaciel aż przestraszył się jego chytrych oczu. -Tak,tak sądzę.Ale wiesz doskonale,że nigdy na to nie pozwolę.-głos Archanioła stał się zimny,a z jego oczu emanował lęk i troska zarazem.targały nim dwa sprzeczne uczucia:zarazem odrażenie do Marcela,że był gotów na tak okrutny czyn,a zarazem przyjaźń.Znał Marcela dużo lat,traktował go jak dziadka. -Oczywiście,tylko zapytałem.-zapewniał gorliwie Marcel i umilkł.Gabriel także się nie odzywał,toteż w pokoju zaległa cisza.Tylko co jakiś czas słychać było trzaskanie ognia na kominku i ciche pykanie fajki.Nagle,jakby ktoś go poraził prądem,Marcel wstał i rzekł: -Przepraszam Cię,Gabrielu.Przypomniałem sobie coś na prawdę ważnego.Wybacz,ale muszę się z Tobą pożegnać. -W porządku,już mnie nie ma...-mrugnął porozumiewawczo i wyszedł dosyć raźnym krokiem,jak na tak bogaty w emocje dzień.Gabrielowi nie były obojętne losy swoje i całych zastępów niebieskich nad którymi czuwał.On chyba poprostu pogodził się z losem,postanowił biernie poddać się życiu.Zaufał przyjaciołom i Naturze. -"Co ma być,to będzie"-pomyślał idąc jak najwolniej się dało anielskimi schodami.Chciał odciągnąc tą chwilę na jak najpóźniejszą porę.Nie chciał stanąć oko w oko z milionami aniołów i powiedzieć im,ot tak,że to już koniec.Wreszcie doszedł do celu. -"Miejmy to już za sobą"-przemknęło mu przez myśl i pchnął ciężkie drzwi.Powitały go radosne okrzyki.Nikt nie spodziewał się przygnębiającej nowiny.Wszyscy cieszyli się,że widzą przyjaciela.Że jest wśród nich.Nagle Marcel pomyślał: -"Może jednak im tego nie powiem.Niech umrą spokojnie,bez zbędnego strachu.Gdy przyjdzie pora ich końa-dowiedzą się.Niech ostatnie chwile życia spędzą…