Psychologia · 4 min czytania
Anioł świąteczny
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Anioł świąteczny
Christina pracowała w hospicjum od prawie roku. Ciężko jej było każdego dnia obserwować umierający ludzi. Czuła jednak, że musi wykonywać tą pracę. Ponieważ nie miała własnej rodziny, nie broniła się przed pracą w święta. We Wigilię było potwornie zimno. Ze zmarzniętymi rękoma i czerwonym nosem weszła do hospicjum. Panowała cisza. Nikt nie przygotowywał świątecznego posiłku. Nie czuć było świątecznych zapachów. W powietrzu unosił się zapach śmierci. W kącie stała mała choinka przystrojona przez wolontariuszy.
- Nie spodziewałam się dzisiaj pana tutaj spotkać.
- Wole być tutaj niż w pustym domu. A co pani tutaj robi?
- Mam dyżur. Ale chętnie przebywam w towarzystwie tych ludzi. Kiedy z nimi rozmawiam, dochodzę do przekonania, że są szczęśliwi, mimo, że czeka ich wkrótce śmierć. Zaskakuje mnie to.
Doktor Steinbach pracował w hospicjum od niedawna. Młody lekarz podobał się każdej pielęgniarce. Ponoć był żonaty, chociaż nigdy nie mówił o swojej żonie.
- Doktorze? Mogę o cos zapytać?
- Tak, oczywiście. Chętnie odpowiem na pani pytania, jeśli będę znał odpowiedź.
Część 22 / 2
- Dlaczego powiedział pan „w pustym domu”? Pan jest przecież żonaty.
- Byłem żonaty. Moja żona zmarła przed dwoma miesiącami. Miała raka płuc. Nie mogłem jej pomóc, dlatego chce pomagać innym. Pani jest pierwszą, której powiedziałem o mojej żonie.
- Przykro mi. Proszę mi wybaczyć, że zapytałam!
- Proszę się nie martwić. Pani nie wiedziała.
- Mimo to mogłam się powstrzymać. Idę teraz do pana Baumayera. Z pewnością czeka już na mnie.
Christina miała poczucie winy. Po co pytała o żonę doktora? Zanim powie, powinna pomyśleć.
Pan Baumayer był wesołym mężczyzną w wieku 70 lat. Wiedział, że nikt już mu nie może pomóc i wkrótce umrze. Nikt go nie odwiedzał. Miał syna, który mieszkał w Monachium. Ale nie on martwił się o chorego ojca. Pan Baumayer miał jeszcze dwie córki. Jedna wyjechała przed laty do Ameryki. Raz w…