Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Aradia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziałam wciśnięta w bezpieczne, skórzane obicie fotela samochodu. Ramiona, w buntowniczym geście, mocno zaplotłam na piersi. Niecierpliwie spoglądałam na szary, ponury krajobraz, niczym slajd przewijający się przed moimi oczami. Mknęliśmy przez górne spirale, wilgotne łąki i asfaltowe drogi śliskie od deszczu. Jeszcze raz popatrzyłam na mamę, Aradię, spojrzeniem zdolnym zabić i stłumiłam zirytowane westchnienie. Wyobrażałam sobie moich kuzynów kotłujących się w samochodzie, zdyscyplinowaną gromadą, trajkotający o byle czym. Jeszcze raz pożałowałam, że jako jedyna od paru, a nawet pare-nastu pokoleń jestem jedynakiem. Zatrzymaliśmy się przed wielkim domem, z szarymi, chłodnymi ścianami opatulonymi kwitnącym plączem. Uśmiechnęłam się niechętnie, napotkiwując bezuczuciowe spojrzenie mamy i wysiadłam. Poczułam ulgę w kościach po tylu godzinach siedzenia w niewygodnym siedzeniu. Przeciągnęłam się. Aradia uzgadniała coś z szoferem. Starszy pan pokiwał głową i odjechał z świstem opon. Nie dziwie się, że z każdym zdaniem wypowiedzianym przez Mamę jego twarz wykrzywiała się w strachliwym, zbolałym grymasie, jakby ktoś wkłuł mu szpilkę w ramię. Wyobrażałam sobie ulgę odmalywującą się na jego buzi, gdy nacisnął pedał gazu. - Dobrze się czujesz? – zapytała Aradia z niespotykaną w jej głosie troską. Jako jej córka mogłam dostrzec, że lekko się stresuje przed spotkaniem z siostrami. - Tak. – zdołałam powiedzieć, ściskając pasek mojej torby. Na myśl, co się w niej znajduje, uśmiech powrócił. - Pamiętaj: żadnych psikusów, niszczenia mienia, niegrzecznych odzywek i niemiłej postawy wobec sióstr. - Sióstr ciotecznych, mamo. – poprawiłam ją, zachowując należyty szacunek. Wolałabym przejść rytuał białej magii niż wejść w bliższe pokrewieństwo z tymi istotami. - I nazywaj mnie Aradia, dobrze? - Dobrze. Przeszłyśmy marmurowe schodki prowadzące do drzwi i przystanęłyśmy przez wejściem. Mój oddech przyśpieszył, próbowałam powstrzymać uśmiech zakłopotania, który zawsze pojawia się przy spotkaniach z kuzynkami. - Witajcie! – drzwi zamaszyście otworzyły się, w progu stała Felicja, z wielkim uśmiechem na twarzy i rumianymi policzkami. Była przeciwieństwem mojej mamy, wiecznie bladej, z włosami ściśniętymi w koka i surową postawą. - Witaj, Felicjo. – przywitała się mama, z delikatnym uśmiechem. Przytuliła ją lekko i weszła

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%