Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 3 min czytania

BABY ON BOARD

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stałem wczoraj w korku ulicznym, długim jak Öresundsbron, rozważając sens pokrywania tyłu samochodu naklejkami BABY ON BOARD, UWAGA! ALAN W AUCIE, czy też TATA JECHAŁBY SZYBCIEJ ALE NIE POZWALAM.

Jestem w stanie zrozumieć, że początkujący kierowca ostrzega przed sobą innych, nalepiając zielony liść. Widząc taki symbol wiemy, że kierujący tym pojazdem może zafundować nam serię niekanonicznych zachowań na jezdni, takich jak gwałtowne hamowanie, skręcanie w przeciwną stronę, niżby to sugerował kierunkowskaz, czy też dziarskie wjeżdżanie pod nadjeżdżającą ciężarówkę na spotkanie Ponurego Żniwiarza. W porządku.

Co jednak mają znaczyć nalepki informujące o tym, że w aucie podróżuje dziecko? Może idzie o to, żeby stojąc na światłach, pogratulować kierowcy potomka, no bo w innym przypadku żaden dla mnie pożytek z takiej informacji. Donoszenie mi o grzdylu, znajdującym się w aucie przede mną jest tak samo sensowne jak informowanie mnie, że kierowca obok ma na czerwone stringi i lubi grać w makao z żoną. A jednak, jakoś podskórnie czuję, że ta wiedza ma mnie do czegoś zmobilizować, jako użytkownika drogi, ale do czego, do cholery? Czy widząc naklejkę DZIECKO W AUCIE mam być bardziej czujny jako kierujący? Przecież bez względu na wkład pasażerski jadącego w pobliżu samochodu nie mam zamiaru taranować go, chociaż wjechanie w wiśniowego opla astrę sprawiłoby mi dużo radości.

Wydaje mi się, że informację o tym, że na pokładzie jest dziecko

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%