Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 4 min czytania

Bajeczka o pewnym wizjonerze...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„ Bajeczka o pewnym wizjonerze...”

Gdzieś daleko, daleko w świecie leżącym w naszym wymiarze i czasoprzestrzeni mieszkał sobie pewien staruszek. W czasie kryzysu wieku średniego jego chata stała się dla niego swoistym dziełem sztuki. Pomalował ją całą na kolor zielony, a więc i w środku i na zewnątrz, i na górze i na dole... Stała ona na uboczu głównej drogi, jaka prowadziła do oddalonego o kilkaset metrów miasta. W rezultacie rzadko go ktoś odwiedzał, a on wolał wyjść do pobliskiego lasu i coś upolować niż udawać się na gwarne targowisko. Powodów przez, które nikt go tak naprawdę nie odwiedzał było więcej, ale aby to zrozumieć trzeba poznać całą tą zawiłą historię. - Stary głupiec – powiadali między sobą mieszkańcy, ponieważ nie mogli sobie wyobrazić po co ktoś miałby w ogóle malować swój dom, a już na pewno nie mogli sobie uzmysłowić dlaczego akurat na taki brzydki, zielony kolor? Była to większość ówczesnej społeczności ludzi mieszkających w mieście, jak i wokół niego. Im w zupełności starczały drewniane, poobijane, nierzadko zabrudzone błotem i ogólnie brzydkie domki. Natomiast stary głupiec, jak nazywali naszego poczciwego staruszka był wielkim wizjonerem, indywidualistą, którego na pewno nie obchodziło co o nim sądzą inni ludzie. Nie chodzi bynajmniej o to, że pomalował swój dom raz i basta i stał się kimś niezwykłym. Wykazał się też wielką wytrwałością, ponieważ przynajmniej raz na tydzień musiał przeprowadzać renowację swojego dzieła. Spróbujmy sobie wyobrazić wobec tego ile pracy wkładał w to, aby zachować świetność swojego wynalazku. Najgorzej było wtedy, gdy drogą, która znajdowała się w zbyt bliskim sąsiedztwie, przejeżdżała dorożka, czy jacyś wariaci na koniach. Zresztą to akurat była drobnostka w porównaniu z innym problemem. Były nim

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bajeczka o pewnym wizjonerze... — czytnik · opowiadania