Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Edukacja · 3 min czytania

Bajka o narkotykach

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Panna sypnęła kokainą, jakby w geście desperacji. - Może byśmy tak w końcu przeszli do sedna sedna, małpo jedna. Jej domeną było wstawianie jak największej ilości rymów na koniec wypowiedzi. Chyba tylko, żeby podkreślić swoja infantylność. Po drugiej stronie ławy (ba, to nawet można by nazwać dwoma ławami w jednym) siedziała krępa blondynka (stąd też referencja do małpy). Miała blizny na nadgarstkach i żuła namiętnie gumę oplatając ją raz po raz wokół wskazującego palca. - Nie będziesz mi rozkazywać, bo ja tu jestem od wydawania poleceń. Więc jeśli chcesz mieć piekło na [tu się należy swego rodzaju cenzura] to zamilcz lub wyjdź. Nawet masz wybór, patrz jaka jestem miłosierna. Panna wstała, ale szybko się zawahała. Nie była pewna czy ów wybór nie jest swego rodzaju testem na lojalność, któremu jej towarzyszka była zdolna ją poddać. Robiła to również z pełną premedytacją. Tym razem jednak Panna postanowiła nie ryzykować, zwinęła banknot w rulonik i… (chwila na oddech, poproszę werbel) [zwycięzcą dzisiejszego odcinka jest pan Mirosław z Nowego Sącza] Małpa wskoczyła na ławę i szybkim ruchem (można by powiedzieć, że baletowym nawet) kopnęła koleżankę w nadgarstek. - Ile razy ci mówiłam, żebyś najpierw umyła ręce? Co ja mam teraz wciągać jakieś drobnoustroje, które twoje łapska wyciągnęły z czyjegoś krocza? Panna spojrzała najpierw na ławę, potem na banknot i wreszcie za okno. - Patrz, zaczęło padać. - I nie zmieniaj, kurwa, tematu! Za jakie grzechy bogowie olimpijscy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bajka o narkotykach — czytnik · opowiadania