dla-dzieci · 4 min czytania
Bajka o smokach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dawno, dawno temu żył sobie mały złoty smok o imieniu Xnyzcak. Miał on pod swoimi skrzydłami dużą, bogatą krainę, której zazdrościły mu inne smoki. Ponadto Xnyzcak traktowany był przez nie jak odmieniec, ponieważ nie lubował się on w grabieżach i krzywdach ludzkich. Mały złoty smok ubzdurał sobie, że będzie ludzi w swojej krainie… chronił! –No wariat z tego Xnyzcak’a! Widział to kto, żeby smok bronił ludzi przed innymi smokami?! – wściekali się pozostali dracconis, źli, że Xnyzcak nie pozwala im napadać na ludzi w swojej krainie. –Smoki istnieją po to aby rządzić ludźmi i ich gnębić! – ryczał czerwony smok Xur-numok-anitup-seip, a wtórował mu czarny smok Ronald-sku-ss: - Pora przywrócić normalność w krainie! Precz z małym smokiem! Także zielony smok Anytehss potakiwał braciom w tej kwestii.
Tymczasem Xnyzcak’a zupełnie nie interesowało porywanie z osad ludzkich baranów czy też dziewic. Zagłębił się on w czytaniu starych kronik o dziejach krainy. Jedynie gdy pojawiało się jakieś zagrożenie – rozbójnicy, lub inny smok probował pustoszyć włości jego poddanych – rozpościerał skrzydła i przeganiał hultaji. Wdzięczni ludzie zatem sami przynosili mu czasem w darze jakąś owcę – ale (rzecz niebywała!) złoty smok wolał żywić się jarzynami niż mięsem.
Wszystko to doprowadzało do furii pozostałe smoki. Nie mogły one patrzeć na wielką, dostatnią, spokojną krainę. Tyle złota, tyle dziewic i baranów! I to wszystko dla Xnyzcak’a – który w dodatku nie korzysta z tych bogactw i jeszcze im zabrania! Czerwony, czarny i zielony smok postanowiły z tym skończyć.
Tamtego ranka panowała mgła. Złoty smok Xnyzcak spotkał się właśnie z delegacją ludzi by rozmawiać o historii ich krainy, gdy ukryci w lesie Xur-numok-anitup-seip, Ronald-sku-ss i Anytehss zaatakowali.