Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Balkon

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Obok wspaniałych jedwabiów przeszła nawet się nie oglądając. Za jej postacią mknęły pospiesznie jej złote włosy i ciepła w kolorze, zwiewna suknia. Szła szybko, jednak sprawiała wrażenie, że zawsze tak robi. W jej ruchach nie było strachu, niepewności i niepokoju. Ciemno-szara szata z kapturem stojącym sztywno i rzucającym cień na twarz powiewała za postacią bezszelestnie, wręcz tłumiąc ciche kroki stóp w miękkich butach. Pomimo drobnej budowy coś mówiło; mężczyzna. Ostry, poczerniony sztylet w ręce przecinał krawędzią powietrze, dźwięk który przy tym wydawał był od razu wyłapywany i ściszany do minimum przez pelerynę. Gdy dziewczyna w zwiewnej sukni minęła szklane drzwi balkonowe skrytobójca przyspieszył kroku i bez żadnego odgłosu zamachnął się... ... i z ogormną siłą uderzył w ścianę. Złotowłosa stała obrócona do niego przodem nadal utrzymując Znak.

-Straż! - krzyknęła w głąb pałacu. Gdzieś trzasnęły drzwi. Korytarzem nadbiegało kilka postaci.

Bez widocznego wysiłku podniosła telekinetycznie płatnego zabójcę i popchnęła go w stronę oszołomionych gwardzistów. Sama odwróciła się gwałtownie w stronę balkonu. Pewnym krokiem wyszła na świeże powietrze. Dopiero tu oparła się o barierkę zmęczona i pozwoliła sobie na drżenie. Delikatny wiatr musnął ją spokojnie, za jego ruchem podniosła głowę, by spojrzeć w rozgwieżdżone niebo tchnące niezmąconym niczym spokojem. Wiedziała, że za chwilę dobiegnie tutaj dowódca straży, spyta co się stało, zmartwi się, zacznie snuć przypuszczenia kto i po co... Jego troska będzie prawdziwa, przywiązał się do niej nie tylko honorem i złotem, ale będzie mówił r0;panir1;, r0;Wasza Miłośćr1;, skłoni się poddańczo... Czemu nigdy nie zwróci się do niej Davi, nie pozwoli sobie na radę zgłębi serca nie dyktowaną wychowaniem? Gwiazdy błyszczały w górze... Zadrżała, tym razem z zimna panującego w nocnym powietrzu, ale i ukrytego gdzieś głęboko w niej. Z lekkim ukłonem stanął koło niej strażnik.

- Pani marźniesz, wejdź do środka lub przyjmij mój płaszcz - nie widząc żadnej reakcji postawny dowódca gwardii kontynuował. - Dzięki umiejętnościom Waszej Wysokości napastnik jest już spętany, pani komnaty zostały zabezpieczone. W jego ubraniu znaleziono jedynie nietypowe monety. Co rozkażesz Wasza Miłość? Odwróciła się opanowując drżenie i prostując się dumnie. Jej szare oczy wyrażały smutek. - Skrytobójcę do lochu, przesłucham go rano. Co do monety, przechowaj ją do jutra. Niech gwardziści zabezpieczą cały pałac... i postaw jednego przed moją sypialnią. - Jak pani rozkaże, mogę się oddalić? - odpowiedział dowódca pochylając poddańczo głowę. - Oczywiście. - Oficer skłonił się jeszcze raz i zszedł z balkonu.

Gwiazdy błyszczały w górze... pojedyncza łza zalśniła na bladym policzku jak gwiazda.

* * *

W mrok nocy wdarło się światło rzucane przez świeczkę trzymaną w drobnej, bladej ręce. Bose stopy pozwalały poruszać się cicho i niepostrzeżenie. Złote włosy powiewały za Davi idącą korytarzem ukradkiem. Z niewiadomych przyczyn czuła, że robi coś nie na miejscu, coś zabronionego, zakazanego. Szybko doszła do oszklonych drzwi prowadzących na balkon. Otworzyła je delikatnie bojąc się, że zaskrzypią i wyszła na powietrze. Powitał ją ciepły wiatr, który na chwilę porwał jej włosy bawiąc się nimi. Sama nie wiedząc dlaczego zaśmiała się radośnie z tego powodu. Wychyliła się przez barierkę i smutnym uśmiechem przywitała gwiazdy. Tak, on nie przejmował się tytułem, on chciał sie zaprzyjaźnić, nie ukrywał sztyletu, ani igły z trucizną,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Balkon — czytnik · opowiadania