Edukacja · 6 min czytania
Ballada o rozpoczęciu roku
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ballada o rozpoczęciu roku.
Los Angeles o godzinie dziewiątej przed liceum imienia Alberta Einsteina zaczynały zbierać się tłumy. Wszyscy wypoczęci, śmiejący się z wesołymi ognikami w oczach. Jedynym powodem do zmartwienia były okoliczności spotkania. Rozpoczęcie roku. Tak. Dokładnie za piętnaście minut miał zostać ogłoszony początek kolejnego roku nauki w liceum. Kolejnego roku nieustannej nauki w celu dosięgnięcia celu czy też usytuowania się w przyszłości gdzieś na górnych ramach społeczeństwa. Jak co roku w tym miejscu uczniowie zmagali się z dwoma przeciwnościami. Z jednej strony każde z nich chciałoby przedłużyć okres słodkiego lenistwa i bezczynności bez obawy przed kartkówką, albo testem. Patrząc jednak ciut inaczej na twarzach co po niektórych było widać odrobinę znudzenia. Jak spożytkować całe 3 miesiące czasu wolnego ? Powiedzmy sobie prawdę prosto w oczy : są osoby które wręcz tęsknią za tym wszystkim, aby tylko za kilka miesięcy ponarzekać, na nawał pracy. Któż im tego śmie zabronić ? Takie są przecież uroki nauki. Nauka przychodzi, ale nigdy nie odchodzi. Właśnie dlatego większość ludzi żyjących na naszym globie wyznaje , że czas nauki to najpiękniejsze chwile w życiu. Trzecioklasiści, którzy spędzać będą tu ostatnie chwile, nawet nie zdają sobie sprawy z tego , że kiedyś będą chcieli powrócić do szkolnych murów. Tylko jak tu się rozkoszować tymi momentami pod nieuchronną presją trudnych egzaminów ? No cóż. Filozofia najwyraźniej ma swoje granice. Ten dzień był ciepły, a promienie słoneczne oszczędnie muskały ramiona zebranych na dziedzińcu, aby w południe zebrać się w sobie i przerodzić się w żar lejący się z nieba. Na tym ostatnim z kolei nie było ani jednej chmurki z wyjątkiem pojedynczych smug na rozciągającym się po horyzont błękicie. Jak na razie chłodne mury szkoły dawały cień. Gwar przypominający głośne rozmowy przekupek na targu roznosił się znacznie poza teren szkoły. I trudno się temu dziwić. Każdy z nich, pełen wrażeń opowiadał o swoim sposobie na zrelaksowanie się. Carmen była chyba jedną z nielicznych , którzy siedzieli z boku zamyśleni, a może nawet zdołowani. Siedziała na jednym ze schodków podestu w oddali od tłumu. To była ta sama Carmen ze słuchawkami mp3 w uszach, przydużą na nią bluzą pod którą widniała biała, trochę pomięta bluzka. Czarne spodnie w prążki miały wyglądać na eleganckie tymczasem biegnąć na autobus zdążyła zedrzeć je na kolanie. Wiedziała , że już nigdy nie będzie tak samo jak wcześniej. Prawda była taka, ze tylko 3 klasy nadawały tej szkole uroku. Przez te lata nabrali pewnego luzu i dystansu co wydawało się wręcz…