Filozofia · 4 min czytania
Bartek II (Cień)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mój przyjacielu, jedyny, który mnie znasz. Jesteś zawsze ze mną. Nie opuszczasz mnie na krok. Gdy wstaję rano wstajesz ze mną. Gdy zapada noc razem ze mną uciekasz od życia. Idę przez życie. Na początku Cię nie widzę, słońce świeci w moje oczy. Oślepia mnie Nie czuję strachu, nie widzę przeszłości. Idę dalej przez poranek życia. Poranek mija, a ja aby zobaczyć słońce muszę podnosić głowę, którą cały czas mam opuszczoną. Słońce jest w zenicie. Zaczynam dostrzegać, że ktoś idzie ze mną. Zaczynam dostrzegać swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Będziesz zawsze ze mną, zawsze blisko. Nigdy mnie nie opuścisz... nie tak jak inni, Ci wszyscy ludzie niestali w uczuciach. Wystarczy jedno słowo, a stajemy się śmieciami i zostajemy wyrzuceni. Jedynie Ty. Twoje uczucia są najpiękniejsze bo szczere i ponadczasowe. Nie ważne co bym mówił, jak Cię nazywał, jakie puste słowa rzucał na wiatr nie opuścisz mnie. Ja Cię dostrzegam i kocham tak samo jak Ty mnie. Tylko Ty jesteś w moim świecie... Tylko Ty tutaj wszedłeś razem ze mną. Jestem tu sam ze swym cieniem. Nikogo innego już więcej nie wpuszczę. Nie chcę, aby ktoś próbował łamać moją nieprzekraczalną granicę. Pozwoliłem ją złamać paru osobom, ale albo je sam wyrzucałem bo mi tu nie pasowały, albo same stąd uciekały ile sił w nogach. Tak brakuje mi tu kogoś kto wszystko naprawi, uporządkuje i wreszcie będzie potrafił posprzątać cały bałagan jaki zostawiłem tutaj przez ostatnie pięć lat. Uschłe korzenie osób, które chciały się tutaj wpasować. Wyrwałem je i wyrzuciłem. Leżę sobie na czarnej trawie i patrzę na czarne niebo i tysiące…