Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dom i ogród · 4 min czytania

Bestia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nad miastem wstawała lekka wieczorna mgła. Było już dawno po zachodzie słońca, kilku ostatnich mieszkańców wracających z ostatniej zmiany cicho szło ze wzrokiem wlepionym w chodnik. Było to bardzo na rękę Bestii, zanim którykolwiek z ludzi zdołał unieść głowę, jej czarna sylwetka znikała kilkadziesiąt metrów dalej, rozpływała się w wieczornym mroku. Bestia była głodna. Czuła wyraźnie skręcający wnętrzności głód, który nakazywał znaleźć pożywienie. Wiedziała, gdzie niemal bez trudu dostanie porcję ulubionego mięsa, więc ignorując późnych przechodniów pędziła w olbrzymich susach przez śpiące już miasto. Do celu pozostało jej już tylko parę minut biegu, który przyjemnie rozgrzewał wyćwiczone mięśnie drapieżnika. Na tak krótkim dystansie Bestia nawet się nie zmęczy. Jej oczy nagle zaatakował gwałtownie zbliżający się snop światła. Kierowana wyłącznie instynktem rzuciła się w bok, ledwo unikając rozpędzonego samochodu. Kierowca nie za bardzo był pewien, co zauważył – czarny, niewyraźny kształt przemknął tuż przed maską... „Zmęczenie” pomyślał i jedynie lekko zwalniając ruszył dalej. Bestia była głodna. Biegła, widziała już grupę osiedli, w której znajdował się Posiłek. Bez problemu przesadziła ogrodzenie oddzielającą niewielką grupę domków od świata zewnętrznego. Ludzie najwyraźniej byli bardzo głupi, skoro sądzili, że zaledwie trochę metalowej siatki zdoła ją powstrzymać przed wejściem na ich terytorium. Przeszył ją lekki dreszcz podniecenia na myśl, że oszukała ich po raz kolejny. Bestia szybko mijała kolejne niewielkie domki, szukając tego właściwego. Głód nie przeszkadzał, był teraz siłą napędową. Wyczulony węch informował ją o zbliżaniu się do Posiłku – przy Celu rósł wydzielający charakterystyczną woń…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Bestia — czytnik · opowiadania