Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 4 min czytania

bez adresata

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Łóżko. Moje. Noc. Po dniu rosołu.

P, Możliwe, że ten list nigdy nie zostanie wysłany, ale potrzebuje przelać to co czuje. Twoje oczy, twój uśmiech... kiedyś były dla mnie całym światem, a teraz? Z pozoru wszystko jest takie samo. Jak co dzień wstaje rano, pije herbatę z mojego ukochanego żółtego kubka, patrzę przez brudne szyby tego samego autobusu, uśmiecham się do tych samych ludzi, odpowiadam na te same pytania. Choć wszyscy widzą we mnie ta sama osobę, coś jednak mówi mi, że nią nie jestem. Tak naprawdę tylko wielkie uczucie może zmienić człowieka. Wielkie uczucie i strata wielkiego uczucia. Lubię, nienawidzę, mowie, słucham, radosny plusk, kiedy wskakuję w siną kałużę gdzieś pod klatką, pod szkołą, pod ławką. Naszą ławką. Naszą? W filmach mówią „jakich nas”, ale przecież nawet jeśli Nas już nie ma, coś pozostaje. Nasza ławka. Ale czemu, kiedy szarzy ludzie urozmaicają mój niemy świat picia piwa, myślę o wszystkim, tylko nie o Tobie? Myślę o wszystkim, ale o niczym konkretnym. Myślę, ale w moich myślach nie ma uczuć. Są sprawy poważne trochę i poważne bardziej, nie ma cierpienia, ale nie ma też smutku. Szczęście rozpływające się cicho w moim dziwnym smutku. Czemu mówicie, że smutek to cierpienie? Że łzy to cierpienie? A ja już nie potrafię płakać. Kiedyś zaciskałam z bólu pięści, teraz mój wzrok oparty (?) na martwym punkcie gdzieś za oknem. Prościej? Czuję się pusta, tam w środku, jakby nie było we mnie nic prócz powietrza. Przez ten pewien czas byłam szczęśliwa, tak normalnie, zwyczajnie. Dusza…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
bez adresata — czytnik · opowiadania