Akcja · 7 min czytania
Bez Tytułu [1]
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
{b}-a-{/b}
{i}Niebawem przybędą. Kolejni "goście". Przyniosą Nam nieszczęście. Spróbują zmienić Nasze zasady. Będą chcieli zniszczyć Nasz Stary Ład. Zaburzą Nasz spokój, po czym miną jak poprzedni.{/i}
{b}-b-{/b}
{i}Ludzie lubią mity i legendy. Tak jest od zawsze i nie wydaje się, aby kiedykolwiek miało to ulec zmianie. Ktoś pewnie mógłby powiedzieć "ależ znam ludzi, którzy legend ani mitów nie lubią", lecz stwierdzenie to błędne. Ludzie lubią mity i legendy. Jedni życie poświęcają na ich tworzenie wymyślając to nowe, przeróżne kłamstwa. Drudzy wolą dociekać, dowodzić, zaprzeczać, potwierdzać, szukać prawdy, wskazówek, źródła. Jeszcze inni robią prawie to samo, lecz w celach już zupełnie innych. Eldorado... Święty Graal... Atlantyda... Któż by nie chciał poznać ich tajemnicy. Któż by nie chciał zaznać sławy, przygody, bogactw...{/i}
Część 22 / 2
{b}-c-{/b}
{i}Budynek dworca Łódź Kaliska nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych polskich, remontowanych pod koniec XX wieku dworców. Błękitne szkło, automatycznie otwierające się drzwi, schludna poczekalnia, drogie sklepy. Czysty chodnik przed wejściem, ławki na zewnątrz dla czekających na autobusy, bezdomni śpiący na tychże ławkach, dworzec MPK, linia tramwajowa, przystanek PKS, tłum ludzi, przystanek MPK, parking, samochody, przejście podziemne, kosze na śmieci, dwa wiadukty, bardzo trochę zieleni, nowoczesna rzeźba. Same standardy. Czy może się tu coś wydarzyć poza wieczornymi napadami przez dresiarzy z pobliskiej Retkini, albo drobnych kradzieży kieszonkowych dokonywanych i na stacji i w samych pociągach? Oczywiście. I to właśnie tego pięknego słonecznego dnia jakim jest Dzisiaj.{/i}
{b}-1-{/b}
Męskie toalety na dworcach nigdy nie były jego ulubionym miejscem. Korzystał tylko wtedy gdy na prawdę musiał. Tym razem nie mógł czekać, ciśnienie w pęcherzu było zbyt wielkie by dłużej je powstrzymywać. Z lękiem otworzył drzwi i zajrzał najpierw do środka jakby czegoś się obawiając. Nikogo nie dostrzegając z ulgą wkroczył do jasno oświetlonego pomieszczenia wyłożonego od podłogi do sufitu białymi kafelkami. Puścił klamkę drzwi i powoli wszedł dalej. Odgłosowi zamykających się za nim drzwi towarzyszył złowieszczy grzmot pioruna. Nie, nie złowieszczy, normalny. - poprawił się w myślach. - Czego ja się do jasnej cholery tak boję? Wszedł dalej, już spokojniej i o wiele pewniejszym krokiem - pęcherz nie pozwalał zwlekać. Niepokój mijał z każdym centymetrem, a nawet milimetrem, gdy za zakrętem ujrzał pisuary. Wolał nie korzystać z kabin - takie obrazy potrafią na długo trwać się w pamięci. Znów zagrzmiało. - Ej. Zadrżał. Ta jedna jakże prosta sylaba zakłóciła cały spokój jaki do tej pory panował w pomieszczeniu. Ej, ej, ej, ej, ej, e... Nie zmienił pozycji mając nadzieję, że człowiek, który wypowiedział to słowo, nie skierował go do niego. Chwilę później zauważył stojącego przy nim wysokiego starca, w lustrze widział jego poważną twarz posiekaną zmarszczkami. A te oczy... mogły zwiastować tylko kłopoty. Tylko dokończę. Mężczyzna rozpiął rozporek, spojrzał na swoje odbicie i jęknął. Skąd on się tu do licha wziął? Nie mógł wchodzić drzwiami, usłyszałbym! - Ej. - usłyszał ponownie, wbrew wszelkim nadziejom starzec mówił do niego. Postanowił udawać, że tego nie zauważył. Sekunda ciszy. Przez ten czas dokładnie udało mu się przyjrzeć starcowi. On nie był wysoki, był wręcz ogromny, a do tego niesamowicie…