Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 3 min czytania

***

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Możliwe że tak naprawdę to ich nie było. Nie istnieli w żadnym świecie. Otaczani prawdą stawali się coraz bardziej nieprawdziwi dla siebie nawzajem. Poczucie własnych pustek przybliżało ich do siebie bardziej niż przeznaczenie. Możliwe że im się śniły własne czułości o północy, kiedy on napełniał kieliszki winem, a ona przeglądała jego albumy ukryte przed kotem. 11:23. Odwróciła wzrok szukając jego oczu. - Czuję że wylejesz wszystko na podłogę. – powiedziała łącząc przeciągłe ziewniecie z próbą porozumienia się. - Ja wyleję? Ja? Mistrz nalewania? Chyba sobie żartujesz! Tylko popatrz jak twój mistrz to zgrabnie nale…ups...wa… Możesz przynieść mi z kuchni jakąś szmatkę?- błagalny wzrok zawiesił się na skulonej koło kanapy Annie i wyczekiwał konkretnego ruchu. Nie reagowała. Nadal czekał przenosząc wzrok z powoli rozrastającej się plamy na podłodze na skuloną postać dziewczyny. „Jak zawsze sobie żartuje. I jak zawsze chce mi zrobić na złość’- pomyślał Maciek szukając wytłumaczenia dla tej dziwnej sytuacji. Czekanie męczyło go niesamowicie. Dlaczego zgadzał się na taką postawę? Dlaczego nie potrafił uderzyć pięścią w stół w chwili największej irytacji? Dlaczego zawsze pozwalał jej na tak wiele? Czuł złość. Ogromną. Nieokreśloną. Podszedł do niej. Do takiej drobnej i skulonej. Zacisnął pięści. Zagryzł wargi. Chciał wybuchnąć czystą złością, która nagromadziła się w nim w olbrzymiej ilości. Już…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
*** — czytnik · opowiadania