Kryminał · 4 min czytania
Bez tytułu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ciemna jak zawsze uliczka nazywana przez wszystkich po prostu „No Name” świeciła pustkami. Chociaż... nie do końca. Przechodziła nią jakaś pijana dziewczyna wyjąc (bo śpiewaniem tego nie było można nazwać) „To nie ja byłam Ewąąą, to nie ja skradłam niebooo” i machając rękami. Torebkę już dawno zgubiła. Szła dalej ale nie zauważyła że ktoś za nią idzie i... wbija jej nóż w serce... *** - Boże! – z takim okrzykiem Kate Johnson zerwała się z łóżka po koszmarze śniącym się jej chyba od nadmiaru „CSI: Kryminalnych Zagadek Nowego Yorku”. Ile miała lat? 20, które skończyła dokładnie wczoraj. Urodziny spędziła sama, przy laptopie z paroma puszkami piwa oglądając wspomniany wcześniej serial. W tej chwili wstawała z łóżka (nucąc „To nie ja byłam Ewą”, chociaż po tym śnie powinna mieć wstręt do tej piosenki) i przebierała biały podkoszulek (w którym spędziła zresztą cały weekend) oraz krótkie spodenki na ubranie robocze. Pracowała jako sprzątaczka u bogatej rodziny Stevensonów. Nie podobała jej się zbytnio ta praca ale miała przynajmniej z tego trochę zysków. Jak wyglądał jej dom? Bałagan, wszędzie panoszyły się puszki po piwie, na wpół zamknięty laptop na stole, wszędzie ubrania, nie pościelone łóżko... długo można by wymieniać. Sama Kate nie była uosobieniem piękności. Rude włosy sięgające do ramion (upinane zawsze w kok), zielone oczy, najczęściej podkrążone, spiczasty nos, trochę duże uszy, małe usta, najczęściej ułożone w zwykłą kreskę. Miała średnią ilość piegów i bladą skórę. Wysoka. Sama mówiła że „nie ma kobiecych kształtów”. Miała długie palce i (na jej szczęście) ładne (ale nigdy nie pomalowane) paznokcie. Jej ubiór na weekend’y to zazwyczaj biały podkoszulek i krótkie spodnie a do pracy po prostu roboczy fartuch. Jaka była?…