Inne · 6 min czytania
***
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
musiałam je tutaj zamieścić. Dlaczego? Bo, wiem, że to głupie, ale z tego jednego opowiadaniajestem naprawdę dumna.................
***
16.11.03r. niedziela 23:16
Nigdy nie sądziłam, że będzie mi dane przeżywać taką tragedię....Piszę późno. Dopiero się uspokoiłam.. Rafał.......Znałam go od zawsze. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Przyszedł do mojej klasy....taki zagubiony. Mieliśmy wtedy może po osiem lat, nie więcej. Podałam mu pomocną dłoń....I tak się zaczęło. Nie, nie miłość..... Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, takimi nierozłącznymi. Wszyscy stawiali nas za przykład......Wydaje się, jakby to wszystko działo się wczoraj..... A teraz.....Ten młody chłopak.....Umiera. Jest chory na raka...... Nie chciał nic mówić, z nikim rozmawiać. I chociaż go rozumiem, to jednak znam go zbyt długo, żeby nie wiedzieć, że się boi....Boi odrzucenia.... Tyle razem przeżyliśmy....Najpierw bawiliśmy się samochodami....Potem dorośliśmy.... I zaczęły się nasze pierwsze miłości. To przecież on jako jedyny dowiedział się o Szymonie. To on mi radził, co mam zrobić, jak się zachować. Sam czekał na miłość swojego życia...Nie doczekał się.....
17.11.03r. poniedziałek 21:56
Część 22 / 2
Byłam dzisiaj u niego. Lepiej się czuł. Dał się namówić na rozmowę. Załamany....... Nie wie, co ma robić. Uświadomił sobie, że nie dożyje 15 urodzin, że już chyba nikomu nie powie i od nikogo nie usłyszy jakże ważnego słowa „kocham”, że tyle spraw pozostanie niedokończonych. I co najgorsze, że zostawi tu wszystkich bliskich... Wszystkich przyjaciół.....Okropny był widok twarzy pani Julii, jego mamy. Strach.... Załamanie... I wszechobecne pytanie: Dlaczego akurat on? Nikt nie jest w stanie zrozumieć, co przeżywa matka, widząc, jak jej dziecko umiera....Ja sama nie mogę się uczyć, nie mogę spać, jeść, wykonywać podstawowych czynności, takich jak chociażby mycie zębów. Cały czas myślę, jak to będzie, kiedy już go zabraknie.....Mój ból jest większy niż na początku. Powód jest prosty....Uświadomiłam sobie, że go kocham! To straszne, że człowiek docenia istnienie drugiego człowieka wtedy, gdy go traci......Ja dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać nad wartością życia, miłości, przyjaźni. Jak ja sobie poradzę??? On był moim jedynym, prawdziwym wsparciem....Nie mam nikogo poza nim....
18.11.03r. wtorek 22:19
Nie byłam w szkole. Poszłam do Rafała....I powiedziałam mu.....Powiedziałam to magiczne słowo „kocham”. Najpierw nie chciał wierzyć.....Potem przyznał się, że to uczucie też w nim narastało od dłuższego czasu. Na końcu się rozpłakał i twierdził, że ja zasługuję na kogoś lepszego niż on, chory, mający niedługo odejść.... Mówiłam, że chcę dać mu szczęście, sprawić, by w tych ostatnich dniach nie cierpiał tak bardzo, by wiedział, że ktoś do niego czuje „to coś”, że ktoś jest i zawsze będzie przy nim..... Zemdlał.....
19.11.03r. środa 20:47
Przewieźli go do szpitala. Nie…