Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 8 min czytania

Bezsenność

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To moja pierwsza proza po wielu latach nie pisania. Wylazł ze mnie potwór, którego jakoś musiałam okiełznać i przycisnęłam go ołówkiem, czy też piórem do papieru. Jestem ciekawa, czy wam się będzie podobać i czy literacko to, co napisałam ma ręce i nogi. Mam pomysły na parę opowiadań, ale chcę wiedzieć czy warto się zabierać do pracy. Wkleiłam to w opowiadania świadomie, żeby miało większą poczytność, bo to raczej opo. nie jest. Chyba, że powinnam zmienić kategorię, to mi powiedzcie, pomyślę nad tym i może zmienię. Miłego czytania.

*

Właściwie to nie wiem, od czego zacząć, tyle tego się nazbierało. Myśli, które do mnie przychodzą, trochę mnie zaskakują, po prawdzie to nawet bardzo. Są różne, dziwne; jest ich dużo, bo ostatnie noce były bezsenne, a właściwie to nadal są. Próbowałam z tym walczyć, prochy jednak odstawiłam, przyćmiewały mnie, a leżenie w łóżku osiem godzin dla samego leżenia to idiotyzm, więc w nim nie leżę i kombinuję po nocy, co by było gdyby, a jakby – tylko w tym problem, że z tego gdybania nic się nie „urodzi”, a szkoda...

Kompletnie sfiksowałam, to jest pewne, może jeszcze nie wiecie, ale nie jestem całkiem normalna, a ostatnio to wcale normalności u siebie nie widzę. Tak, więc dumam sobie po nocach o tym i owym. Wiem, czas by może się wyspać porządnie, ale to mi nie minie, o nie. Kiedy się wreszcie obudzę, będzie jeszcze gorzej.

Niektóre myśli są takie, że się ich boję, ale chcę ich jeszcze i jeszcze więcej, bardzo i nie świadczy to dobrze o stanie mojego zdrowia psychicznego. Czasami mam nawet wrażenie, że zauważam u siebie oznaki szczęścia, które się wcześniej nie pojawiały. Ja i szczęście to tak, jak woda i ogień - razem! Niemożliwe!!! A jednak wiele rzeczy wydaje mi się lepszych, piękniejszych i stan ten jest mi dziwny, bo odwykłam od bycia szczęśliwą, całkowicie. I te oznaki szczęścia to kolejny dowód, że coś ze mną nie tak. Ale co? Nie wiem.

Już trzeci dzień i noc siedzę przy komputerze właściwie bez przerwy. Nie wiem, dlaczego!? Ale siedzę. Nie będę jednak męczyć mej głowy próbą odpowiedzi na to pytanie, okaże się, że pojawiają się nowe pytania i kolejne, a tak można w nieskończoność, a po co. Odkładam więc wszystkie wątpliwości do szuflady z napisem – na później, a nawet bardzo późno. Jakkolwiek przejść obok tych pytań obojętnie, byłoby mistrzostwem świata i szuflada kusi mą steraną duszę, na razie powstrzymuję pokusę, ale na jak długo starczy mi silnej woli - nie wiem.

A właśnie: dusza. Czym ona jest i czy właściwie ją mam? Odnoszę takie wrażenie jakby sobie kilka dni temu poszła. Gdzie? Nie wiem. Może wróciła w rodzinne strony i siedzi gdzieś na resztkach pogorzeliska; woli to, niż marną egzystencję. E, chwila! Żeby egzystować to trzeba coś mieć, a mnie to „coś” ostatnio przeleciało bezczelnie przez palce! Tak, więc ustalone! Nie egzystuję, bo nic nie mam i zazdroszczę duszy, gdziekolwiek jest, że coś ma, choćby wspomnienia, ale te akurat przyprawiają mnie o mdłości, zwłaszcza najbardziej szczęśliwe. Brrr...

Powróćmy więc do duszy. Wiem, że to ona pisze mi wiersze, ja sama nie byłabym zdolna do wyrażenia pragnień w ten sposób. Jestem przecież prostą kobietą ze wsi, a na wsi myśli wyraża się prosto, bez owijania w bawełnę i niedomówień, bo chłop inaczej nie zrozumie i baba zresztą też nie. Nie wiem, po co mi taka dusza, jest zbyt wrażliwa. Co ona sobie wyobraża, że mnie zmieni!? Niedoczekanie! Urodziłam się dziwna, pokręcona i tak już zostanie, więc jej starania są skazane na niepowodzenie. Ten świat nie jest stworzony dla mnie, nie mam w

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%