Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Biały dom

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}"Ten biały dom, ten pokój mar­twy Do dziś się dzi­wi, nie ro­zumie... Wsta­wili ludzie cudze meb­le I wychodzi­li stąd w za­dumie..." ~ Ju­lian Tuwim{/i}

Już rok minął od tam­tej pa­miętnej kłótni. Nie widzieliśmy się tak długo. Jak mogłam poz­wo­lić mu odejść? Byłam ta­ka głupia, za­du­fa­na w so­bie. Jakże chciałabym cofnąć czas.

Siedzę na ław­ce pod „naszym” białym do­mem. Wspom­nienia tam­tych dni uderzają we mnie jak fa­le wzburzo­ne­go morza. Nieco nieobec­nym wzro­kiem roz­glądam się. Nic się tu­taj nie zmieniło. Nag­le przy fur­tce widzę jakąś pos­tać zbliżającą się w moim kierun­ku. O Boże… To on! - Bro­nek! Bro­nek! Jak ja tęskniłam… - Kocha­na, mu­siało ty­le cza­su minąć, byś pojęła jak Ciebie kocham? - Przep­raszam… Jeszcze nic nie jest stra­co­ne. Ma­my szan­se być ra­zem. - Aniel­ko, mo­ja naj­droższa, te­raz jest już za późno. - Jak to? Prze­cież jes­teś tu­taj, ja też. Kocha­my się, praw­da? - Po tym jak mnie zos­ta­wiłaś, za­ciągnąłem się do woj­ska. Nie mogłem żyć bez Ciebie, liczyłem na to, że al­bo znajdę no­wy sens mo­je­go życia, al­bo pożeg­nam się z tym światem. Przy­jechałem tu w nadziei, że będę mógł zo­baczyć cię ten je­den os­tat­ni raz. Te­raz jes­tem na prze­pus­tce, lecz za tydzień ruszam na front. - Gdy powrócisz, to będziemy ra­zem! Wrócisz, praw­da?- nas­tała cisza. - Nie przej­muj­my się tym te­raz. Ma­my tydzień. Spędźmy go ra­zem. Później zo­baczy­my jak to będzie. Zo­baczmy, czy ta cisza trwać będzie wrześniowa.

To był naj­piękniej­szy tydzień mo­je­go życia.

Żeg­na­my się na małej sta­cyj­ce w naszym rodzin­nym mieście. Po­wie­dział, że wróci. Chcę wie­rzyć, że tak będzie, choć ser­ce pęka mi ze strachu, bólu i roz­paczy.

Przez ko­lej­ne ty­god­nie kar­mię się tą myślą o je­go rychłym pow­ro­cie, wychodząc codzien­nie na pe­ron. On się nie po­ja­wia. Z każdym ko­lejną chwilą jes­tem co­raz bar­dziej załama­na, jed­nak w moim ser­cu tli się nikły płomyk nadziei.

Mi­jają dni, ty­god­nie, miesiące, aż w końcu nas­ta­je ten dzień. Do stac­ji zbliża się grup­ka żołnie­rzy. Ich mun­du­ry są wypłowiałe i prze­tar­te w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%