Środowisko · 5 min czytania
Bieg bez końca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedy ucieka nie myśli nad konsekwencjami. Pakuje plecak, krzyczy, trzaska drzwiami i biegnie. Zamknięte drzwi mają symbolizować zamknięcie problemu; chciałyby. Pada deszcz, biegnie, włosy nasiąkają deszczem, oczy napełniają coraz większymi łzami, a gardło uciska krzyk, który chce przełknąć razem z ciężką i ciepłą śliną. Na darmo. Kiedy siada na oplutej, drewnianej ławeczce na przystanku, uśmiecha się jakby wszystko było już okej. Problem został daleko w tyle a przecież w autobusie już na pewno nie dogoni. Jednak zaciśnięte pięści, nie do wytrzymania słowa powtarzające się, obijające o czaszkę, wszystko to przedawkowane wylewa się oczami. Zerka na prawie rozładowaną komórkę, autobus przyjeżdża mokry od kałuż nanoszonych przez pasażerów. Wsiada. Jeszcze dalej.. Autobus. Wyczuwa, że twarz jest gorąca od emocji oraz napuchnięta od łez, ociera krople ‘deszczu’ spod oczu. Ludzie są obojętni, patrzą na swoje buty, przez szyby, nikt nie zwraca uwagi na zrozpaczoną twarz. Jeszcze by sobie narobili kłopotu przez takie rzeczy, a tego nie chcą, bo wtedy ich prymitywne, szarutkie życie nie stanowiłaby rutyna dnia, którą się żywią o każdej porze, może nawet nie zdając sobie sprawy. Mógłby wsiąść chociażby żołnierz z przebitym ramieniem bagnetem tamując na ich oczach krew, prawie konając. Nic z tego ludzie i tak patrzyliby na swoje buty lub przez szyby pojazdu. I to jest takie smutne. Metro Naciągnięty kaptur na głowę, słuchawki na uszach, wysiadka z autobusu, kroki tenisówek uderzające o zimny chodnik. Wszystko to tworzy niepowtarzalny soundtrack do zaistniałej sytuacji - soundtrack, który już się nie powtórzy jednak zostanie w głowie bardzo długo. Może nawet do końca życia. Odbicie kroku. Krople deszczu. Trzeszczące słuchawki. Płaczące schody do metra jakby była zmywana z nich cała radość uzbieranych dni. Teraz buty wszystkich z autobusu, depczą je. Obojętnie. Obojętnie tez wchodząc do metra. Metro i jeszcze dalej od tego co zostało za zamkniętymi drzwiami. Stacja za stacją. Twarz za twarzą. Obrazy. Smutny…