Bieg bez końca
uciekasz ale donikąd nie zmierzasz
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kiedy ucieka nie myśli nad konsekwencjami. Pakuje plecak, krzyczy, trzaska drzwiami i biegnie. Zamknięte drzwi mają symbolizować zamknięcie problemu; chciałyby. Pada deszcz, biegnie, włosy nasiąkają deszczem, oczy napełniają coraz większymi łzami, a gardło uciska krzyk, który chce przełknąć razem z ciężką i ciepłą śliną. Na darmo. Kiedy siada na oplutej, drewnianej ławeczce na przystanku, uśmiecha się jakby wszystko było już okej. Problem został daleko w tyle a przecież w autobusie już na pewno nie dogoni. Jednak zaciśnięte pięści, nie do wytrzymania słowa powtarzające się, obijające o czaszkę, wszystko to przedawkowane wylewa się oczami. Zerka na prawie rozładowaną komórkę, autobus przyjeżdża mokry od kałuż nanoszonych przez pasażerów. Wsiada. Jeszcze dalej.. Autobus. Wyczuwa, że twarz jest gorąca od emocji oraz napuchnięta od łez, ociera krople ‘deszczu’ spod oczu. Ludzie są obojętni, patrzą na swoje buty, przez szyby, nikt nie zwraca uwagi na zrozpaczoną twarz. Jeszcze by sobie narobili kłopotu przez takie rzeczy, a tego nie chcą, bo wtedy ich prymitywne, szarutkie życie nie stanowiłaby rutyna dnia, którą się żywią o każdej porze, może nawet nie zdając sobie sprawy. Mógłby wsiąść chociażby żołnierz z przebitym ramieniem bagnetem tamując na ich oczach krew, prawie konając. Nic z tego ludzie i tak patrzyliby na swoje buty lub przez szyby pojazdu. I to jest takie smutne. Metro Naciągnięty kaptur na głowę, słuchawki na uszach, wysiadka z autobusu, kroki tenisówek uderzające o zimny chodnik. Wszystko to tworzy niepowtarzalny soundtrack do zaistniałej sytuacji - soundtrack, który już się nie powtórzy jednak zostanie w głowie bardzo długo. Może nawet do końca życia. Odbicie kroku. Krople deszczu. Trzeszczące słuchawki. Płaczące schody do metra jakby była zmywana z nich cała radość uzbieranych dni. Teraz buty wszystkich z autobusu, depczą je. Obojętnie. Obojętnie tez wchodząc do metra. Metro i jeszcze dalej od tego co zostało za zamkniętymi drzwiami. Stacja za stacją. Twarz za twarzą. Obrazy. Smutny…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil charlie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…