Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 5 min czytania

Biel.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Takiego dnia nie widziały jej oczy. Otworzywszy je, zaczęła odpędzać rękoma biel, która ją otaczała. Nie odnosiło to skutku. Wydawało się jej, że została zanurzona w mleku, bądź chmurze. Z wczoraj pamiętała, że oczekiwała na łące aż przyjedzie pociąg. Najwidoczniej miał opóźnienie, więc usnęła. Niczego więcej nie mogła sobie przypomnieć, to musiało być jej pierwsze przebudzenie. Otwierała szerzej oczy, przecierała je dłońmi, mimo to jej otoczenie nie zmieniało barwy. Bała się otworzyć usta, aby kłęby bieli nie utrudniły jej oddychania. Zorientowała się, że musi wciąż być na łące, ponieważ czuła pod sobą twardą ziemię, porośniętą trawą. Chciała wstać, ale nie znając okolicy, nie wiedziałaby w którą stronę się udać. Zbliżyła kolana do twarzy i ukryła w nich głowę. Zamknęła oczy, ale nie mogła dojrzeć nawet czerni, która zwykle towarzyszy temu ruchowi. Ostry żółty mieszał się z szarością, co budziło obawę istoty, więc gwałtownie powstała. Zrobiła jeden krok do przodu, powoli podnosząc nogę i kładąc ją z taką delikatnością, jakby miała do czynienia z niemowlakiem. Jej ręce jak u robaka, który spadłszy z drzewa stracił równowagę, szamotały się w różne strony, bojąc się ataku, bądź przeszkody. Dziewczyna schyliła się i zerwała kępę trawy. Zbliżyła ją bezpośrednio do oczu, lecz mimo to widziała tylko biel. Swoje ciało czuła prawie doskonale, prawie, ponieważ wydawało jej się dziwnie miękkie. Usłyszała dziwne skrzeczenie ptaków, jakby one również błądziły, nie mogły odnaleźć swojego gniazda, swoich dzieci. Ich skrzydła zdominowane przez strach, również musiały okazać się bezużyteczne. Traciły równowagę i upadały, nie podnosząc się. Istota potknęła się o kamień, najprawdopodobniej był to kamień, sądząc po wielkości i znieruchomieniu. Kiedy wyłożyła się na ziemi, jej twarz spoczęła na czymś ciepłym. Był to konający ptak. Dziewczyna zaczęła krzyczeć. Pierwszy raz otworzyła usta. Krzycząc nie poczuła niczego, co wzbudziłoby jej niepokój, wręcz przeciwnie, nie pielęgnowała już wulkanu odczuć w sobie. W pewnym momencie ktoś zakrył jej usta. - Nie krzycz. Głowa mnie boli.- powiedział głos. Dziewczyna szamotała się przez chwilę, jednak człowiek był zbyt silny aby mogła się od niego uwolnić. Kiedy istota jawnie straciła energię, człowiek

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Biel. — czytnik · opowiadania