Biel.
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Takiego dnia nie widziały jej oczy. Otworzywszy je, zaczęła odpędzać rękoma biel, która ją otaczała. Nie odnosiło to skutku. Wydawało się jej, że została zanurzona w mleku, bądź chmurze. Z wczoraj pamiętała, że oczekiwała na łące aż przyjedzie pociąg. Najwidoczniej miał opóźnienie, więc usnęła. Niczego więcej nie mogła sobie przypomnieć, to musiało być jej pierwsze przebudzenie. Otwierała szerzej oczy, przecierała je dłońmi, mimo to jej otoczenie nie zmieniało barwy. Bała się otworzyć usta, aby kłęby bieli nie utrudniły jej oddychania. Zorientowała się, że musi wciąż być na łące, ponieważ czuła pod sobą twardą ziemię, porośniętą trawą. Chciała wstać, ale nie znając okolicy, nie wiedziałaby w którą stronę się udać. Zbliżyła kolana do twarzy i ukryła w nich głowę. Zamknęła oczy, ale nie mogła dojrzeć nawet czerni, która zwykle towarzyszy temu ruchowi. Ostry żółty mieszał się z szarością, co budziło obawę istoty, więc gwałtownie powstała. Zrobiła jeden krok do przodu, powoli podnosząc nogę i kładąc ją z taką delikatnością, jakby miała do czynienia z niemowlakiem. Jej ręce jak u robaka, który spadłszy z drzewa stracił równowagę, szamotały się w różne strony, bojąc się ataku, bądź przeszkody. Dziewczyna schyliła się i zerwała kępę trawy. Zbliżyła ją bezpośrednio do oczu, lecz mimo to widziała tylko biel. Swoje ciało czuła prawie doskonale, prawie, ponieważ wydawało jej się dziwnie miękkie. Usłyszała dziwne skrzeczenie ptaków, jakby one również błądziły, nie mogły odnaleźć swojego gniazda, swoich dzieci. Ich skrzydła zdominowane przez strach, również musiały okazać się bezużyteczne. Traciły równowagę i upadały, nie podnosząc się. Istota potknęła się o kamień, najprawdopodobniej był to kamień, sądząc po wielkości i znieruchomieniu. Kiedy wyłożyła się na ziemi, jej twarz spoczęła na czymś ciepłym. Był to konający ptak. Dziewczyna zaczęła krzyczeć. Pierwszy raz otworzyła usta. Krzycząc nie poczuła niczego, co wzbudziłoby jej niepokój, wręcz przeciwnie, nie pielęgnowała już wulkanu odczuć w sobie. W pewnym momencie ktoś zakrył jej usta. - Nie krzycz. Głowa mnie boli.- powiedział głos. Dziewczyna szamotała się przez chwilę, jednak człowiek był zbyt silny aby mogła się od niego uwolnić. Kiedy istota jawnie straciła energię, człowiek
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil AvE...
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…