Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Thriller · 6 min czytania

Biel.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Budzę się. A może wcale nie spałem? W bezsenności ciężko odróżnić co dzieje się naprawdę. Jak długo tu jestem? Tydzień, miesiąc, rok? Wszystkie dni są identyczne i wszystkie zlewają się ze sobą. Wstaję z łóżka i idę. Nogi wydają mi się tak ciężkie, jakby były z żelaza. Biały, długi korytarz jest taki przygnębiający. Każde miejsce wygląda tak samo, wszędzie biel. Żadnych odcieni beżu, czy szarości, po prostu żałosna, monotonna biel. Kapcie suną tuż nad podłogą, szorując o nią i przyklejając się na każdym kroku z głośnym klapaniem. W holu widzę już kolejkę ustawiającą się do okienka po lekarstwa. Wszyscy z nich są tak samo beznadziejni i myślą, że te kolorowe tabletki im pomogą. Ja nie jestem taki jak oni, nie chcę być. Wszyscy myślą, że są tu w jakimś celu, a tak naprawdę są tylko częścią tej bezsensownej maszyny. Dają sobą sterować, zostają pozbawieni wszystkiego, co mieli, a zwłaszcza zdolności do podejmowania własnych decyzji. Żałosne. Ustawiam się na końcu kolejki. Chwilę potem siadam pry stoliku wraz z innymi. Zabawne ile różnych historii słyszałem o każdym z nich. Jak to zamordowali swoje całe rodziny, sąsiadów, czasem obcych. Nie wiadomo które z tych opowieści są prawdziwe. Mimo tego, nie boję się ich. Ja nie jestem tacy jak oni. Siostra podchodzi do naszego stolika i pochyla się nad nim. -Ładna dziś pogoda, może wyjdziemy potem na spacer – mówi do nas. -Ja nie mogę, dziś ma przyjść do mnie mój przyjaciel, Nathan – odpowiadam. Przysuwa się bliżej mnie i przybiera dziwną minę. -Przykro mi, ale on nie przyjdzie. -Dlaczego? Dzwonił i powiedział, że nie może? W takim razie przyjdzie jutro. -Niestety nie przyjdzie w ogóle. -Przyjdzie – mówię zwyczajnie. – Powiedział mi, że pogramy razem w koszykówkę. Siostra już nic nie mówi tylko odchodzi. Czasem jej nie rozumiem. Nie wiem, kiedy ostatni raz widziałem Nathana, ale to na pewno było niedawno. Kiedy mnie odwiedził, graliśmy razem w karty, ale musiał szybko iść. Ci ludzie tu nie lubią go. A to dlatego, że zrobił coś złego. Ja nie mam o to do niego żalu. Podchodzę do okna i patrzę na trawnik na zewnątrz. Słońce wygląda tak pięknie, dopiero wychodzi na niebo. Uwielbiam poranki. Wtedy mogę poznać, że to dzieje się naprawdę, że to jest kolejny dzień. Chociaż w mojej głowie czas stoi w miejscu. Nigdy nie potrafię sobie przypomnieć kiedy jakieś wydarzenie zapisane w mojej głowie miało miejsce. I czy w ogóle się zdarzyło, czy był to tylko sen. Każdy dzień jest taki sam. Wszyscy na oddziale już skończyli śniadanie i trwa cisza. Nienawidzę tego, wtedy słychać własne myśli bijące się w głowie. Uderzają z taką prędkością, że sam za nimi nie nadążam. Krzyczą jakby było w tobie uwięzionych setki ludzi, wołających cię. Nie po pomoc, wrzeszczą, bo…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Biel. — czytnik · opowiadania