Wróć do katalogu

Biel.

.

pozia, opublikowano , 6 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Budzę się. A może wcale nie spałem? W bezsenności ciężko odróżnić co dzieje się naprawdę. Jak długo tu jestem? Tydzień, miesiąc, rok? Wszystkie dni są identyczne i wszystkie zlewają się ze sobą. Wstaję z łóżka i idę. Nogi wydają mi się tak ciężkie, jakby były z żelaza. Biały, długi korytarz jest taki przygnębiający. Każde miejsce wygląda tak samo, wszędzie biel. Żadnych odcieni beżu, czy szarości, po prostu żałosna, monotonna biel. Kapcie suną tuż nad podłogą, szorując o nią i przyklejając się na każdym kroku z głośnym klapaniem. W holu widzę już kolejkę ustawiającą się do okienka po lekarstwa. Wszyscy z nich są tak samo beznadziejni i myślą, że te kolorowe tabletki im pomogą. Ja nie jestem taki jak oni, nie chcę być. Wszyscy myślą, że są tu w jakimś celu, a tak naprawdę są tylko częścią tej bezsensownej maszyny. Dają sobą sterować, zostają pozbawieni wszystkiego, co mieli, a zwłaszcza zdolności do podejmowania własnych decyzji. Żałosne. Ustawiam się na końcu kolejki. Chwilę potem siadam pry stoliku wraz z innymi. Zabawne ile różnych historii słyszałem o każdym z nich. Jak to zamordowali swoje całe rodziny, sąsiadów, czasem obcych. Nie wiadomo które z tych opowieści są prawdziwe. Mimo tego, nie boję się ich. Ja nie jestem tacy jak oni. Siostra podchodzi do naszego stolika i pochyla się nad nim. -Ładna dziś pogoda, może wyjdziemy potem na spacer – mówi do nas. -Ja nie mogę, dziś ma przyjść do mnie mój przyjaciel, Nathan – odpowiadam. Przysuwa się bliżej mnie i przybiera dziwną minę. -Przykro mi, ale on nie przyjdzie. -Dlaczego? Dzwonił i powiedział, że nie może? W takim razie przyjdzie jutro. -Niestety nie przyjdzie w ogóle. -Przyjdzie – mówię zwyczajnie. – Powiedział mi, że pogramy razem w koszykówkę. Siostra już nic nie mówi tylko odchodzi. Czasem jej nie rozumiem. Nie wiem, kiedy ostatni raz widziałem Nathana, ale to na pewno było niedawno. Kiedy mnie odwiedził, graliśmy razem w karty, ale musiał szybko iść. Ci ludzie tu nie lubią go. A to dlatego, że zrobił coś złego. Ja nie mam o to do niego żalu. Podchodzę do okna i patrzę na trawnik na zewnątrz. Słońce wygląda tak pięknie, dopiero wychodzi na niebo. Uwielbiam poranki. Wtedy mogę poznać, że to dzieje się naprawdę, że to jest kolejny dzień. Chociaż w mojej głowie czas stoi w miejscu. Nigdy nie potrafię sobie przypomnieć kiedy jakieś wydarzenie zapisane w mojej głowie miało miejsce. I czy w ogóle się zdarzyło, czy był to tylko sen. Każdy dzień jest taki sam. Wszyscy na oddziale już skończyli śniadanie i trwa cisza. Nienawidzę tego, wtedy słychać własne myśli bijące się w głowie. Uderzają z taką prędkością, że sam za nimi nie nadążam. Krzyczą jakby było w tobie uwięzionych setki ludzi, wołających cię. Nie po pomoc, wrzeszczą, bo…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych