Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Biesiada (czyli pierwsza część mojej historii)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ponad trzy tuziny ludzi siedziało przy wielkim stole zastawionym wyśmienitym jadłem. Rozbrzmiewała muzyka nadwornych grajków. Królowa siedziała na honorowym miejscu. Po jej dwóch stronach siedzieli baron Viendzeregraff i baron Hauseger. Obaj baronowie świetnie się bawili, tak jak każdy na królewskiej biesiadzie. Lało się wino i miód, trzaskały kielichy wypełnione innymi znakomitymi trunkami przygotowanymi przez nadwornych kuchmistrzów. Ubywało jadła. Śmiechy i rozmowy świetnie współgrały z szybką i rytmiczną muzyką. Siedmiu rycerzy, którzy chyba przez omyłkę zasiedli koło czteroosobowej grupy krasnoludów aż gotowało się do bójki. Rozmowa między dwiema grupami była wręcz zażarta jak walka na śmierć i życie. -Wierzajcie mi mości rycerze! – rzekł jeden z krasnoludów. - Nie wierzymy Ci mości krasnoludzie, bo i my pod Sinthrą walczyli, i my cię tam mości panie krasnoludzie nie widzieli. – odparł za wszystkich rycerzy jeden z nich pijąc ze złotego kielicha. - Boś cie głupi mości rycerzu. - Sam żeś jest głupi krasnoludzie, bo żeś wymyślił historię, że walczyłeś pod Sinthrą. - Czyżbyś mości sugerował, iż ja głupstwa plotę? – zapytał ze zgrozą w ustach krasnolud. -A jakże mości krasnoludzie! - To stawaj! -A stanę! Obaj waszmościowie zerwali się z miejsc, za broń chwycili i na parkiet wskoczyli. Walka się rozpoczęła. Szybki cios ze strony rycerza, jednak krasnolud odparował. Potem kilka ostrz skrzyżowań i krasnolud powalił przeciwnika mocnym kopniakiem w brzuch i goleń. Potem splunął i rzekł srogim tonem. - Hah, rycerz chędożony, młodzieniec w o mordzie niewyparzonej. Nie dziwota tedy, że w głowie pusto. Krasnolud położył zwycięsko swą odzianą w skórzany, gruby but stopę na brzuchu pokonanego i jak na zawołanie zaczęły się sypać brawa. Wtem podniósł się rycerz i krasnoluda ze swego brzucha zrzucił. - Rewanż mości krasnoludzie? - Jasne mości rycerzyku. Znów walka się rozpoczęła. Kilka sprytnych cięć, potem parad, odparowań. I kopniak mocny, krzyk bólu, powalenie. Znów krasnolud pokazał klasę, choć stary wygrał. - Powtórkę? –zaśmiał się krasnolud. - Nie mości… - odpowiedział rycerz.

***

Biesiada trwała dalej, wszyscy świetnie się bawili. Do królowej podszedł strażnik i szepnął coś do ucha. Widocznie zaniepokojona

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Biesiada (czyli pierwsza część mojej historii) — czytnik · opowiadania