Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

filozofia · 3 min czytania

Biografia snów...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie wiedziała gdzie podział się jej nowy sen. Zaczarowała rzeczywistość, przeczytała mnóstwo wierszy i kilka poradników psychologicznych; jak sprawić by świat się śmiał. A jednak coś było nie tak, jakby ktoś sprzedał jej wybrakowaną różdżkę, niby czar działa a jednak nie pomaga. Jakieś listy, jakieś cele do odhaczenia, skreślała punkt po punkcie i nic się nie działo. Machina zdarzeń ze snów nie chciała ruszyć. Niektórzy twierdzili, że to depresja, inni, że zimowy grymas. Zjadała więc tonę witamin i codziennie ucztowała każdy drobiazg, każdy pseudo sukces. Znikała. Powoli, delikatnie. Stawała się coraz mniejsza, coraz bardziej przezroczysta. Nie posiadała już odbicia w lustrze, nie czuła chłodu, mrozu ani słońca. Czasami tylko się bała. Dręczyła się myślami, że może kiedyś nawet nie móc śnić. A tylko to jej zostało. Błogosławione noce, choć nieczyste. Piękne, wybujałe. Tam było światło i przestrzeń. Mieściły się wszystkie myśli, w każdym kolorze. Nie nosiła tam szminki, nie malowała paznokci, była ponad czasem, ponad deszczem. Niestety. Nawet tam wspomnienia dochodzą. Uzależniające, krzywdzące, a przecież tylko na nie czekała. Umysł przedstawiał je jak w krzywym zwierciadle, malował własne tła, dodawał szczegóły, wygładzał krawędzie. Były dobitne, krzyczały, że odnajdą ją wszędzie. Ta mała ona, pozbawiona cienia, wznosiła się w nich, wcale nie chciała zapomnieć. Zapomnienie.. taki luksus nadziei, możliwość stworzenia, nowego,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Biografia snów... — czytnik · opowiadania