Akcja · 9 min czytania
Bracia żule i historia świata
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Kazek, a co byś zrobił gdybyś miał teraz 50 zł?- zapytał Stasiek i spojrzał na siedzącego obok Kazka. Kaziu zamyślił się i popatrzył na przechadzającego się obok gołębia. Chwilę śledził go wzrokiem by ostatecznie przenieść spojrzenia na wielki napis, wymalowany czerwoną farbą nad odrapanymi drzwiami: SKLEP MONOPOLOWY. -Gdybym miał te 50 zł- odparł Kazek- poszedłbym do tego sklepu i kupił najwspanialszego jabola, jakiego nosiły kiedykolwiek sklepowe półki- uśmiechnął się marzycielsko i sięgnął do kieszeni. Wyciągnął paczkę papierosów bez filtra. -To, co mówisz ma głębszy sens- pochwalił pomysł Stasiek i przetarł oczy. -Staram się dobierać słowa i obrazować nimi myśli- Kazek odpalił papierosa i zaciągnął się gęstym, słodkim dymem, który przez chwilę podrapał go w gardło. Wciągnął go do płuc. Opuszkiem brudnego palucha ściągnął z języka odrobinę tytoniu, który pozostawił tam papieros nie najlepszej marki. Wypuścił dym, który otulił gęstą chmurą jego kudłatą głowę. -Wiesz? Wyglądasz teraz jak Edward Tech- zauważył Stasiek i wykrzywił usta w bezzębnym uśmiechu. -Jak kto?- spytał zdziwiony Kazek przeciągając dłońmi po twarzy- przykleiło mi się coś? -Nie. Dymi się z ciebie jak z Edwarda. Wiesz, kto to był Edward Tech?- zapytał Stasiek i spojrzał na papierosa, którego Kazek trzymał między pożółkłymi od nikotyny palcami. -Nie wiem. Skąd mam widzieć. Nie znam tutaj wszystkich. -Edward Tech już dawno nie żyje- wytłumaczył Stasiek. -Sugerujesz, że wyglądam jak trup? Ja się nie śmieję z twojego łysego łba!- krzyknął wzburzony Kazek i wstał z ławeczki. Niedbałym pstryknięciem rzucił papierosa w stronę betonowego kwietnika. Pet odbił się od suchego badyla wystającego z betonowej donicy, rozrzucił wokół siebie iskry i zgasł. Stasiek pogładził skórę głowy, na której zdążyły się już zebrać kropelki potu i spojrzał na przyjaciela. -Nie śmieję się z ciebie Kaziu. Daj mi papierocha i wszystko ci wytłumaczę. I na przyszłość się tak nie denerwuj zanim nie wysłuchasz, co ci mam do powiedzenia. -Bierz fajkę i tłumacz- Kazek poczęstował papierosem Staśka, który łapczywie z poczęstunku skorzystał. Wsunął pomiętego papierosa między popękane wargi i przypalił. Odrzucił zapałkę, splunął i zaczął tłumaczyć. -Otóż Edward Tech był piratem, który siał spustoszenie na morzach łupiąc bogatych kupców. Podobno Edward miał w głowie niezły burdel. -Wariat? – zapytał zaciekawiony Kazio -nadal jednak nie widzę podobieństwa między Edwardem a mną. Chyba nie twierdzisz, że ja też mam w głowie bajzel? -Nie twierdzę. Ten pirat, wkładał se we włosy zapalone lonty armatnie. Dymiło mu się ze łba tak jak tobie przed chwilą. Skojarzyłeś mi się z nim. -Świr- zauważył Kazek i sięgnął po kolejnego papierosa- po co to robił? -Chciał żeby się go bano. Działał psychologicznie. Podobnie jak my, gdy idziemy po jabola do Hanki. -Hanka się nas nie boi. -Nie boi się, ale my działamy również psychologicznie. My wzbudzamy litość i Hanka się na to nabiera. Przecież nigdy nam nie liczy za dużo. -Ale liczy. Wolałbym być takim piratem. Chciałbym żeby Hanka przede mną drżała i kładła na ladzie jabola nie upominając się o pieniądze. -Ja tam wolę wzbudzać litość. Przynajmniej cię za to nie powieszą. -Edwarda powiesili?- zapytał Kazek. -Nie. Wpadł w pułapkę na morzu. Abordażował okręt… -Co zrobił?- przerwał Kazek nie mogąc zrozumieć słowa. W kazkowej naturze leżała dociekliwość. -Abordażował, no wiesz… abordaż- Stasiek spojrzał na Kazka w nadziei, że nie będzie musiał tłumaczyć, na czym polegał abordaż, ale mylił się. Spragnione wiedzy oczy Kazka czekały na wyjaśnienie. -Abordaż, Kaziu, miał miejsce wtedy, gdy na jeden statek wdzierał się wróg z drugiego statku. Kazek wywrócił oczy. -Popatrz jak to człowiek uczy się całe życie. No i co dalej? -Więc Edward wierząc w swoją siłę wdarł się abordażem na statek, który go ścigał i wpadł w pułapkę. Z chwilą, gdy Stasiek brał wdech by kontynuować opowieść o Edwardzie, na horyzoncie pojawił się Janusz. Janusz był niewysokim drobnym mężczyzną, którego wieku nie znał nikt, nawet on sam. -Czołem chłopaki!- przywitał się i walnął brudnym łapskiem w kazkowe plecy- Co robicie? Pijemy coś? Halinka ma pyszne wino, podobno prosto od producenta. -To ma taniej niż zwykle!- ucieszył się Stasiek i wstał z ławeczki przetrząsając kieszenie w poszukiwaniu miedziaków. -Czekaj!- krzyknął Kazek i chwycił Staśka za rękaw- A nie dokończysz mi…