Thriller · 3 min czytania
bumerangi, czyli nic bez przyczyny
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nana siedziała w skórzanym fotelu, paląc długiego papierosa, cygaretkę. Była trzydziestoletnią brunetką o brwiach zrobionych henną, miała mocny makijaż i elegancki strój. Nikt nie znał jej prawdziwego imienia, co sprawiało, że wydawała się bardzo tajemnicza. Przeszłość jej była enigmatycznie ukrywana za półsłówkami. Zanim zaczęła pracować w klubie Maga, oficjalnie nie istniała. Żadnych dokumentów, żadnych wspomnień. Jakby ktoś przypadkowo nacisnął klawisz reset i wszystko skasował. Nie wiadomo, w jaki sposób aspirowała do współwłaścicielki lokalu. Musiała być żądna sukcesów. Bez przeszłości i sentymentów mogła dążyć po trupach do celu. Niektórzy uważali, zwłaszcza mężczyzna, z którym uprzednio się spotykała, że tylko udawała osobę wyrachowaną i bezwzględną. Może i była to prawda, ale facet zginął w niewyjaśnionych okolicznościach tuż po tym, jak powiedział, że odkryje jej przeszłość. Bo nic nie działo się bez przyczyny, mawiał. I postanowił to udowodnić. Kilka dni potem znaleziono jego ciało wśród parkowych alejek. W kałuży krwi. Pomiędzy jego szeroko otwartymi oczyma, lekko zdziwionymi i przestraszonymi, widniała rana postrzałowa. Policja podejrzewała Nanę, ale nie miała dowodów. Kobieta wyglądała na pogrążoną w rozpaczy, ale równie dobrze mogła udawać. To byłoby zgoła prawdopodobne. Zbyt szybko stanęła na nogi po tragedii. Teraz zajmowała się naborem pracowników. Rozmowy kwalifikacyjne z potencjalnymi…