Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Byłam …..

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzisiaj, kiedy już chciałabym nie pamiętać, tamte czasy wracają do mnie jak bumerang, nie umiem sobie pomóc. Może jak o tym napiszę będzie mi łatwiej. Kilka lat temu, wyjechałam do Niemiec do pracy, znam język niemiecki, więc byłam pewna, że sobie poradzę. Wiele kobiet wyjeżdżało i znajdowało pracę , jak nie w kawiarni, na zmywaku, to do opieki nad dziećmi, lub ludźmi starszymi, schorowanymi. Mnie się też udało, podjęłam pracę u małżeństwa, które miało chorą matkę. Miałam dobrze, starsza pani nie była złośliwa ani zbyt wymagająca. Wystarczyło na czas podać leki, jedzenie, o odpowiedniej porze wyprowadzić wózek z chorą do malowniczego ogrodu przy domu, oraz trochę posprzątać. Jestem dość pracowita i przy tym, jak już biorę się do pracy, to się nie ociągam, więc wszystkie moje obowiązki wykonywane były dokładnie i szybko. Przeważnie już około godziny dwunastej mogłam odpoczywać w ogrodzie razem ze starszą panią, czasem czytałam, czasem opowiadałam chorej, jak jest u nas w kraju. Przebywanie na świeżym powietrzu sprawiło, że się opaliłam, a włosy pojaśniały od słońca, patrząc w lustro stwierdziłam, że tego było mi trzeba, jakoś tak wypiękniałam. Nie wiem, czy właśnie to, czy fakt, że stałam się już jakby domownikiem, sprawił, że coraz częściej zaczął do ogrodu i do domu przychodzić sąsiad zza płotu. Moi pracodawcy, nie mieli nic przeciwko temu. Ja zaczynałam myśleć, że on przychodzi do mnie i była to prawda, bo któregoś dnia poprosił o spotkanie. Zaczęliśmy razem wychodzić na spacery, do kina. Niestety, starsza pani zaczęła bardziej niedomagać, więc nie miałam wiele wolnego czasu. Kiedy po kilku miesiącach chora, zmarła, straciłam pracę, ale /tak mi się wydawało/ zyskałam kandydata na męża. Przez wiele dni mój niemiecki przyjaciel nalegał, abym już nie szukała pracy, abym zamieszkała z nim, aż w końcu uległam. Miałam szereg wątpliwości, ale któż ich nie ma, jeżeli trzeba podjąć jakieś ważne decyzje. Początkowo wszystko układało się znakomicie, mój przyjaciel dbał o mnie, nie żałował pieniędzy ani na ubrania, ani na kosmetyki, sam nie raz przynosił mi ekstra ciuchy. Miał dobry gust, więc byłam zadowolona i tylko od czasu do czasu zastanawiałam się, dlaczego to robi, bo nigdy nic mi nie obiecywał. Składałam to na karb innej kultury i innych obyczajów. Po jakimś czasie zorientowałam się, że do domu coraz częściej przychodzą jacyś mężczyźni. Nic takiego nie robili, ale nie podobały mi się ich spojrzenia, żarty, uśmiechy. Któregoś dnia zapytałam, - Kim, oni są, po co tu przychodzą, niepokoję się - Mój przyjaciel, tylko się uśmiechnął i powiedział - Wieczorem wychodzimy, ubierz się szałowo, żebym nie musiał się wstydzić - Po tych słowach, zimny dreszcz

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Byłam ….. — czytnik · opowiadania