Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Byłam w sanatorium

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Oj tak, tak - byłam w sanatorium, każdy powie, że nie ma się czym chwalić, to też ja się wcale nie chwalę, po prostu stwierdzam fakt. Do sanatorium na leczenie jeździ tysiące ludzi i mnie się też udało spędzić ponad trzy tygodnie na zabiegach. Nie będę pisała o tym, że lekarze i cała opieka medyczna w owej placówce okazała się całkiem do rzeczy. Okładano mnie borowiną, parafiną, leczono laserem, prądem, magnetyką, kazano ćwiczyć grupowo i pojedynczo, wysyłano na kryty basen, abym sobie popływała. Ograniczono mi dopływ kalorii, abym nieco straciła na wadze i przy tym zadbano również o zbędne fałdki zapisując masaż suchy i podwodny. Tak więc z dużym poświęceniem zadbano o moje zdrowie, abym po przewlekłej chorobie mogła wrócić do pracy z nowymi siłami i z dobrym samopoczuciem. Swego czasu nasłuchałam się o tym co dzieje się w takich placówkach, w sanatoriach leczyło się wielu moich znajomych, oraz kilka osób z rodziny. Kiedy oznajmiłam, że jadę do sanatorium usłyszałam jeszcze więcej. Każdy mi doradzał jak mam się pakować i każdy chciał być bardziej dowcipny od drugiego. Usłyszałam, że mam w walizce układać warstwami: bluzeczka-pół litra, spódniczka-prezerwatywa, spodnie-afrodyzjak, majteczki z koronki-jakieś winko i tak dalej. Dostałam też masę dobrych rad w stylu – nie zapomnij adresu kiedy już pozbędziesz się dresu, stresu i okresu-, lub zabierz ze sobą szpilki, aby oznaczyć drzwi, gdyby współlokatorka zbyt wcześnie wróciła ze spaceru. Słuchałam tego z dobrotliwym uśmieszkiem, przecież wiedziałam, co zamierzam robić i jak wykorzystać czas,aby naprawdę odpocząć. Zresztą nic nikomu do tego, co będę robiła, jestem panną - no dobra - panną z odzysku, więc cokolwiek zrobię nikogo nie zaboli. Ośrodek, w którym zamieszkałam, miał do dyspozycji pokoje dwuosobowe z łazienką, wyposażone w lodówkę i telewizor. Przydzielono mi jeden taki pokój razem z bardzo sympatyczną współlokatorką. Bardzo szybko doszłyśmy do porozumienia i już od samego początku wiedziałyśmy, że będzie nam się dobrze razem mieszkało. Krystyna była mężatką i widać było, że nie interesują ją żadne romanse. - To świetnie - pomyślałam sobie, nie będzie mnie wyciągała na żadne tańce, na żadne podrywy i do kawiarni. Nie jestem jeszcze gotowa na kolejny związek w moim życiu, potrzebny mi spokój i dobry wypoczynek i tak zamierzam postępować. Całe przedpołudnia nie było czasu na nic, najpierw śniadanie, potem po kolei zabiegi, obiad i jeszcze dwa zabiegi a od godziny piętnastej, już miałyśmy czas na swoje zajęcia i mogłyśmy robić to co nam odpowiadało. Zwiedziłyśmy pieszo całą okolicę, poznałyśmy kilka wspaniałych zakątków przyrody, a po kolacji ruszałyśmy na kryty basen, znajdujący się na parterze w ośrodku.

Przez cały ten czas mogłyśmy obserwować zachowania wszystkich kuracjuszy i nie powiem, miałyśmy z tego spory ubaw. Obserwowałyśmy zarówno mężczyzn, jak i kobiety, nie oceniałyśmy, bo i po co, nie o to chodziło, każdy ze swoim życiem robi to co mu się podoba. Po jakimś czasie zauważyłyśmy, że pojawiło się kilka par, których nie było na początku, spacerowały trzymając się za ręce i czule spoglądały sobie w oczy. Nie to jednak intrygowało wszystkich z sanatorium, wszystkich nas ciekawił jeden mężczyzna i wcale nie dlatego, że był jakoś wyjątkowo przystojny, bo tak naprawdę był całkiem przeciętnej urody, ale wyróżniał się z tłumu. Zawsze ubrany w elegancki garnitur i dopasowane do niego buty, koszule i krawaty. My normalni kuracjusze najlepiej czuliśmy się w dresach, sportowych koszulkach i sportowych butach. Ileż było domysłów co do tego kim jest ów elegancik, mówiono różne dziwne rzeczy - A wie pani – zaczepił mnie kiedyś sąsiad z pokoju naprzeciwko – ten elegancki pan to jest podstawiony przez ZUS, trzeba na niego uważać, bo może donieść do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%