Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 4 min czytania

Chciałem być - Rozdział 5... Bożena

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W kuchni pachniało koperkiem i lekką rezygnacją. Bożena, matka Janka, krzątała się przy blacie w długiej, wypłowiałej spódnicy i bluzce w psychodeliczne wzory. Wyglądała trochę jakby właśnie wróciła z protestu w sprawie wolności Tybetu, choć ostatni raz wyszła dalej niż do Biedronki tydzień temu. Makaron parował w garnku, a ona z wprawą nakładała go do talerzy — jeden dla siebie, drugi dla syna, który właśnie siedział przy stole z miną dziecka, które wciąż ma za złe, że nie zostało kosmonautą.

— Ile chcesz? — rzuciła, nie patrząc.

— Nieważne — mruknął Janek.

— „Nieważne", a potem znowu powiesz, że za dużo ci nałożyłam.

— No to powiem, a ty i tak mi tyle samo tego tam nawalisz — odparł, opierając łokcie na stole. — I potem gruby jestem jak Sekielski przed tym filmem.

— Gruby jesteś po tych kebabach od Turków. I nie pyskuj znowu matce. Jakbyś tak wszystkim nie pyskował, to by cię znowu z pracy nie zwolnili.

Janek przełknął słowa, które cisnęły mu się na język. Zamiast tego westchnął i oparł się o oparcie krzesła. W tej kuchni zawsze był trochę mniejszy, trochę mniej pewny siebie.

Bożena postawiła przed nim talerz gorącego rosołu. Janek chwycił łyżkę i zaczął jeść, siorbiąc głośno. Przez chwilę w pomieszczeniu panowała cisza, tylko łyżka uderzała o porcelanę.

— Janek, nie... — zaczęła matka.

— Co u Boogiego? — przerwał jej nagle, nie patrząc.

— Dobrze, na bieganie jakieś pojechał znowu — odpowiedziała, zaskoczona zmianą tematu.

— Do Poznania?

— Tak, nie wiem, chyba.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Chciałem być - Rozdział 5... Bożena — czytnik · opowiadania