Romans · 4 min czytania
Chciałem być - Rozdział 5... Bożena
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
W kuchni pachniało koperkiem i lekką rezygnacją. Bożena, matka Janka, krzątała się przy blacie w długiej, wypłowiałej spódnicy i bluzce w psychodeliczne wzory. Wyglądała trochę jakby właśnie wróciła z protestu w sprawie wolności Tybetu, choć ostatni raz wyszła dalej niż do Biedronki tydzień temu. Makaron parował w garnku, a ona z wprawą nakładała go do talerzy — jeden dla siebie, drugi dla syna, który właśnie siedział przy stole z miną dziecka, które wciąż ma za złe, że nie zostało kosmonautą.
— Ile chcesz? — rzuciła, nie patrząc.
— Nieważne — mruknął Janek.
— „Nieważne", a potem znowu powiesz, że za dużo ci nałożyłam.
— No to powiem, a ty i tak mi tyle samo tego tam nawalisz — odparł, opierając łokcie na stole. — I potem gruby jestem jak Sekielski przed tym filmem.
— Gruby jesteś po tych kebabach od Turków. I nie pyskuj znowu matce. Jakbyś tak wszystkim nie pyskował, to by cię znowu z pracy nie zwolnili.
Janek przełknął słowa, które cisnęły mu się na język. Zamiast tego westchnął i oparł się o oparcie krzesła. W tej kuchni zawsze był trochę mniejszy, trochę mniej pewny siebie.
Część 22 / 2
Bożena postawiła przed nim talerz gorącego rosołu. Janek chwycił łyżkę i zaczął jeść, siorbiąc głośno. Przez chwilę w pomieszczeniu panowała cisza, tylko łyżka uderzała o porcelanę.
— Janek, nie... — zaczęła matka.
— Co u Boogiego? — przerwał jej nagle, nie patrząc.
— Dobrze, na bieganie jakieś pojechał znowu — odpowiedziała, zaskoczona zmianą tematu.
— Do Poznania?
— Tak, nie wiem, chyba.…