Inne · 5 min czytania
Chłopiec z dusza dziewczynki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Uporczywe wpatrywanie się w jeden punkt było na dłuższą metę męczące. Z każdym dniem coraz bardziej. To co jeszcze do niedawna było ekscytujące, teraz stało się koniecznością. Jak narkotyk. Chcesz więcej i więcej, ale czujesz się coraz gorzej. Janka miała dość. Obgryzione do krwi paznokcie, sińce pod oczami i nieprzespane noce. Wyczekiwanie na chociaż cień ukochanej osoby. Tej jedynej, utkanej z marzeń, domysłów i fantazji. Mieszkała na przeciwko. Lubiła chodzić nago po mieszkaniu i pić mleko prosto z kartonika. Nigdy nie oglądała telewizji, za to miała mnóstwo książek. Była piękna i lubiła kolor czerwony. To były fakty. Za mało. Janka potrzebowała czegoś więcej. Treści wypełniającej formę nadaną przez Jankę. Ale to nie był problem. Wystarczyła odrobina wyobraźni i cierpliwość godna największego zapaleńca. Czas spędzony w oknie za cienką zasłoną firanki był już liczony w miesiącach. Czy to nie za długo na młodzieńczą fascynację? Janka stwierdziła, że tak, bo pewnego dnia dojrzała i niczym soczyste jabłko spadła prosto na trawę. Ta jednak nie ochroniła dziewczyny. Za wysoko, tak wysoko, że w połowie drogi na ziemię wystraszona dusza umknęła ze spadającego ciała. Przez chwilę pokręciła się nad cielistą plamą majaczącą w zieleni a potem pomknęła ku niebu. Być może bliskość słońca, albo bezkres błękitu oszołomiły ją na tyle, że zawróciła, a potem zawisła nieszczęsna na antenie, jednej z wielu, którymi nastroszony był blok w którym od urodzenia mieszkała Janka. Chcąc nie chcąc dusza utknęła między niebem a ziemią. Po jakimś czasie, po tym jak dusza pogodziła się z własnym losem, udało się jej dostrzec jaśniejsze strony tej sytuacji. Pomijając mimowolne bycie świadkiem zbiegowiska nad ciałem do niedawna należącego do Janki, ogólnie nie było źle. W momencie gdy na horyzoncie pojawiła się rozkołysana, czerwona sukienka było już dobrze. Wystarczyło poczekać. Być może to wiatr, a może pragnienie duszy zdecydowało o tym, że oderwała się od bezpiecznego antenowego schronienia i pomknęła na dół w poszukiwaniu pomocy. Ta nadeszła niespodziewanie szybko. Cóż za cudowne…