Chłopiec z dusza dziewczynki
Moja wizja reinkarnacji
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Uporczywe wpatrywanie się w jeden punkt było na dłuższą metę męczące. Z każdym dniem coraz bardziej. To co jeszcze do niedawna było ekscytujące, teraz stało się koniecznością. Jak narkotyk. Chcesz więcej i więcej, ale czujesz się coraz gorzej. Janka miała dość. Obgryzione do krwi paznokcie, sińce pod oczami i nieprzespane noce. Wyczekiwanie na chociaż cień ukochanej osoby. Tej jedynej, utkanej z marzeń, domysłów i fantazji. Mieszkała na przeciwko. Lubiła chodzić nago po mieszkaniu i pić mleko prosto z kartonika. Nigdy nie oglądała telewizji, za to miała mnóstwo książek. Była piękna i lubiła kolor czerwony. To były fakty. Za mało. Janka potrzebowała czegoś więcej. Treści wypełniającej formę nadaną przez Jankę. Ale to nie był problem. Wystarczyła odrobina wyobraźni i cierpliwość godna największego zapaleńca. Czas spędzony w oknie za cienką zasłoną firanki był już liczony w miesiącach. Czy to nie za długo na młodzieńczą fascynację? Janka stwierdziła, że tak, bo pewnego dnia dojrzała i niczym soczyste jabłko spadła prosto na trawę. Ta jednak nie ochroniła dziewczyny. Za wysoko, tak wysoko, że w połowie drogi na ziemię wystraszona dusza umknęła ze spadającego ciała. Przez chwilę pokręciła się nad cielistą plamą majaczącą w zieleni a potem pomknęła ku niebu. Być może bliskość słońca, albo bezkres błękitu oszołomiły ją na tyle, że zawróciła, a potem zawisła nieszczęsna na antenie, jednej z wielu, którymi nastroszony był blok w którym od urodzenia mieszkała Janka. Chcąc nie chcąc dusza utknęła między niebem a ziemią. Po jakimś czasie, po tym jak dusza pogodziła się z własnym losem, udało się jej dostrzec jaśniejsze strony tej sytuacji. Pomijając mimowolne bycie świadkiem zbiegowiska nad ciałem do niedawna należącego do Janki, ogólnie nie było źle. W momencie gdy na horyzoncie pojawiła się rozkołysana, czerwona sukienka było już dobrze. Wystarczyło poczekać. Być może to wiatr, a może pragnienie duszy zdecydowało o tym, że oderwała się od bezpiecznego antenowego schronienia i pomknęła na dół w poszukiwaniu pomocy. Ta nadeszła niespodziewanie szybko. Cóż za cudowne…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil A.S.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…