Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 5 min czytania

Cholera, czas na zmiany!

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- No to się pałuj! Rzuciłem słuchawką. Nie, zaraz… przecież rozmawiałem przez komórkę, jak mogłem rzucić słuchawką? Rozłączyłem się – tak, to już jest lepsze. Jestem trochę wściekły, bo znowu muszę iść sam do kina. Andrzej idzie gdzieś z Anetą, Marcin z Jolą, Hubert nie może, bo obawia się, że Justyna to źle odbierze, a Grzesiek jedzie do babci. Jak są głupi, to niech udają pantoflarzy! I na co im to? Jedzą jedną kolację, a płacą za dwie. Albo ostatnio: grałem sobie spokojnie w FIFĘ, a Marcin latał po sklepach, jakby go to interesowało.

Ale przynajmniej film był fajny – psychopatyczny morderca porywał dzieci, ćwiartował ich ciała, a narządy sprzedawał za granicą. Kilku ludzi wyszło w trakcie seansu, czego też nie rozumiem – w końcu zapłacili za bilety i wiedzieli czego się spodziewać.

Kumple wychodzili gdziekolwiek ze mną coraz rzadziej. To nie było fajne, zwłaszcza że z moją mamą nie podyskutuję o walorach nowego tytoniu do sziszy. Był czwartek, przedostatni dzień szkoły przed feriami.

Jeszcze rano utożsamiałem się ze słowami nowej piosenki Szymona Wydry („całe życie byłem sam i nie chcę żadnych zmian”) w 100%. Ale popołudnie to nie ranek. Chciałem żeby Michał poszedł ze mną obstawić jakieś mecze na weekend – jako jedyny miał podrobioną legitymację, na co bardzo często się nabierano. - Sorry, ale nie mogę… Karolina ma urodziny, więc wiesz… Karolina to, Karolina tamto. A czy on kiedykolwiek pomyślał o mnie?!? I kiedy tak obserwowałem odchodzący zarys jego ciała (ładnie brzmi) zrozumiałem jedną bardzo ważną rzecz – cholera, czas na zmiany! Właściwie to jest taka dziewczyna w 1e, bardzo ładna. Jutro ubiorę ten ładny granatowy sweter, który babcia wygrzebała mi na wyprzedaży. Albo nie… a co jak będę chciał kupić sobie „Master of Puppets” Metallici, a ona wyciągnie mnie na nową komedię ze Stenką w roli głównej? Myśl, myśl, myśl! Dobra, sweter zostaje.

Następnego dnia miałem na 8. Uciekł mi autobus, chyba za długo dopasowywałem spodnie, przez co opuściłem 2 lekcje. Mama nic nie wie, ale na moje nieszczęście za trzy tygodnie wywiadówka.

Kiedy wbiegłem do szatni, pustej niczym w filmach Hitchcocka, trwała już trzecie lekcja. Jednak szatnia nie była taka pusta jak mi się wydawało – nieopodal mojej szafki…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Cholera, czas na zmiany! — czytnik · opowiadania