Fantastyka · 5 min czytania
chwila zwątpienia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szedłem powoli pogrążony w myślach, spoglądając na budynek, do, którego aktualnie zmierzałem. Grube mury, będące schronieniem dla wiary, przytłoczone odbijającym się w nich echem. Taki Dom Boży, bo o nim mowa, można było spotkać w każdym mieście w Polsce. Wysoka wieża z wielkim dzwonem w środku, wielkie witraże przedstawiające biblijne historie. Ale to mnie teraz nie obchodziło. Podchodząc do drzwi przystanąłem na chwilę żeby przyjrzeć się bogatym zdobieniom, którymi były pokryte. Złote liście okalające wielką, klamkę w kształcie liścia winogrona były jakby zwiastunem świeżości i spokoju, który można zastać w kościele. Pociągnąłem mocno wsłuchując się w ciche skrzypienie i chłonąc powiew chłodnego powietrza będącego miłą alternatywą dla suchego, gorącego powietrza i atmosfery panującej na zewnątrz. Wchodząc przeżegnałem się zanurzywszy wcześniej palce w wodzie święconej-nigdy nie wiedziałem, czemu ma ona służyć, ale z czasem doszedłem do wniosku, może mylnego, że ma to na celu oczyszczenie naszych serc, ust i rozumów z myśli nieczystych. Mijając konfesjonał zauważyłem, że niema tu żadnej żywej duszy. Cisza była tutaj jedynym królem, nad którym stał jedynie Bóg, którego miejscem czci był kościół. Cisz, która była przerywana dźwiękiem moich kroków. Jednak, nawet, jeśli moje ciało znajdowało się w budynku, to moja dusza płynęła swobodnym torem myśli, zmierzając ku przeszłości. Nie było tam murów, nie było samotności i ciszy, była za to nieposkromiona radość oraz otoczenie przepełnione jej osobą. Leżeliśmy razem, spoglądając w niebo, na którym świeciło południowe słońce, przysłaniane, co jakiś czas pojedynczą chmurą nadpływającą niczym zagubiony statek na spokojnym oceanie. Trwaliśmy, więc splecieni miłosnym uściskiem, patrząc sobie w oczy. To, co widziałem w jej oczach nadawało mi sens istnienia, pragnąłem by zawsze tak na mnie patrzyła. Lecz duch nie zawsze może podróżować sam, powróciłem, więc do chwili teraźniejszej, która była skutkiem wcześniejszych wydarzeń, jej choroby i w rezultacie śmierci. Zatrzymałem się przy ołtarzu, przed którym leżał wieli krzyż z tak realistycznie przedstawionym Chrystusem, że człowiek pragnął dotknąć go,…