Fantasy · 4 min czytania
Cień cierpienia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cień cierpienia Jestem wśród was kocham was, przemierzam wasz świat jak cień, dla was niezauważalny, dla siebie niepowtarzalny. Niczego nie pragnę, nie żałuję. Nie widzicie mnie, nie chcecie widzieć!!! Jestem dla was, gdyż cierpię za was, Jestem wśród was??? Czy jestem w was???
Miasto pogrążone w półmroku, ulice rozświetlane latarniami i witrynami sklepów. Popołudniowy tłum przemierzający szare, kamienne płyty chodnika zmalał. Pary zakochanych, gromady przyjaciół, szczęśliwych osób prowadzących swój cykl życia. Szczęście, radość, miłość, przyjemność tylko to są wstanie wyrazić ich twarze, bo cierpienie ich świata zamknęło się w nim. Jako jedyny sam przechadza się wśród mas. Ciemno ubrana, szara postać o szklistych od łez oczach. Zbliżywszy się do jednej z szyb restauracji patrzy na ludzi kosztujących to, co mu zostało odebrane. Nie cierpieli, ale on cierpiał... Wiedział o ty, lecz nikt inny. Jego miłosierdzie można by było porównać jedynie z biblijnymi postaciami, przez to stał się tym, kim jest, ucieleśnieniem blizn pozostawionych przez ludzkie grzechy. Spoglądając tak, ujrzał ją. Uosobienie piękna, z jej oczu bił niebiański blask, jej słowa rozświetlały mrok jego ducha. On jej nie widział, on ją czuł, czuł jej duszę, jej dobroć, a to, co było w niej nadzwyczajnego to, że czuł jej radość, to, czego nie miał prawa zaznać. Raz, tylko ten jeden, jedyny raz czegoś zapragnął, jej widoku, jej słów, jej serca. Odważył się i wszedł do środka, od lat spoglądał przez szybę, lecz nigdy nie znalazł się po jej drugiej stronie, aż do teraz. Wybrał stolik jak najbliżej jej i zasiadł spoglądając na jej duszę, piękną i nieskazitelną. Pogrążona w rozmowie nie zauważyła go, z resztą nikt go…