Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

cierpienie na życzenie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzień nie należał do najlepszych a przynajmniej tak się nie zapowiadał. Od wczoraj było przy niej uczucie samotności, opuszczenia, odrzucenia. Wiedziała że tak się sprawy obrócą ale jednak gdzieś tam daleko miała nadzieję. Dzięki tej nadziei na same wspomnienia robiło jej się dobrze a jednocześnie żal że to było i już nigdy nie wróci, chociaż ta mała nadzieja kryła za sobą coś, coś w co wierzyła, a wierzyła że te czasy mogą jeszcze powrócić że znów ona i Jakub będą nierozłączni, będą się świetnie bawić, będą postrzegani przez resztę jako całkiem dobrana para choć sami będą temu zaprzeczać, po cichu ciesząc się że w taki właśnie sposób o nich mówią. Po przeczytaniu wiadomości od Jakuba ogarnęło ją uczucie beznadziejności, totalnej bezradności. Trochę płakała, trochę wspominała. Nie spała prawie wcale. Nie myślała też wcale. Stan ten utrzymywał się do chwili obecnej. Chciała pomyśleć, przeanalizować… a może po prostu być sama. Chyba o to ostatnie najbardziej jej chodziło. Jednocześnie również chciała się z kimś tym wszystkim podzielić ale nie mogła. Nie pozwalała jej może duma, może wstyd. Szła spacerkiem między alejkami parku, śnieg padał dość grubymi płatami, światło latarni ledwo przebijało ale i tak dookoła było jasno choć już od kilku godzin zapadł zmierzch. Dookoła nie było nikogo. Nagle poczuła uderzenie w plecy, była to gałka śnieżna. Gdy się odwróciła nikogo nie widziała. -Hmm pewnie śnieg z drzew- wzruszyła ramionami i pospacerowała dalej. Nagle poczuła męski uścisk na karku. Przestraszyła i to nie mało. Już miała zacząć krzyczeć gdy odwróciła się i spod kaptura zobaczyła twarz Stróża. -Ach to znów Ty!- odetchnęła z ulgą. Jej twarz rozpromieniała radością. –Czy Ty nie możesz po prostu podejść tylko zawsze jakieś numery wywijasz? Jesteś poważnym dorosłym czło… -w tym momencie zaśmiali się oboje bo przecież on nie był człowiekiem. -Witaj Natka, tez się cieszę że Cię widzę! –odparł nieziemsko czule i obją ją za szyję. -Ach witaj, cieszę się że wpadłeś. -Dawno mnie nie wolałaś?- stwierdził pytająco -Aaaach oooo nooo taaaak jakoś…-przeciągała, sama nie wiedziała co odpowiedzieć. -oooo no co? –zapytał, chociaż sam dawno już wiedział co. Przez chwilę szli w milczeniu. Nata spojrzała na niego z niezwykłą radością w oczach, jakby nie widzieli się co najmniej kilka lat. Zapytała dość niepewnie: -Pewnie zaraz musisz iść? -Nata przecież wiesz… odpowiedział lekko usprawiedliwiającym tonem. -No ale nawet nie usiądziesz? Proszę. Usiądź, odpocznij, jesteś taki… Stróż skiną głową, Nata miała racje. Był zabiegany. -Poświęcę Ci tyle czasu ile będziesz potrzebowała, wiem co Cię gryzie, ale chcę usłyszeć to od Ciebie. –Usiądźmy- wskazał zaśnieżoną ławkę, która po chwili wyglądała jak sofa z przytulnego salonu. Nata nawet się nie zdziwiła. -Pamiętam jak dziś- zanurzyła się we wspomnieniach- pamiętam jak siedzieliśmy na stanowiskach obok, jeszcze wtedy nie byliśmy znajomymi… Patrzyłam na niego pół dnia,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
cierpienie na życzenie — czytnik · opowiadania