Romans · 7 min czytania
Cloudy night
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zamknęła oczy. Czuła wściekłość – na siebie i innych, na całą tę niedorzeczną sytuację. Nie powinno jej tu nigdy być, bo doskonale zdawała sobie sprawę jak może się to skończyć. I jak najprawdopodobniej się skończy. Doskonale wiedziała również, że każde spotkanie z Łukaszem rani go bardziej, stwarza pozory i daje niepotrzebną nadzieję na coś, czego nie mogła... a właściwie nie chciała, mu dać. A już na pewno nie teraz, gdy wreszcie była naprawdę szczęśliwa z Igorem. Gdy ani myślała tego kończyć. Choć podświadomy, zły głos podszeptywał jej, że powinna korzystać z życia i brać z niego jak najwięcej. Nie tracić okazji... Poczuła czyjeś dłonie na swojej głowie, delikatnie odsłaniały jej twarz zza włosów. Nie, nie może pokazać po sobie, że nie śpi. Miała nadzieję, że Łukasz szybko się zniechęci i pójdzie pić dalej. Dudniąca muzyka za ścianą i głosy kolegów w kuchni sugerowały, że impreza dopiero się rozkręca. Ale ona już swoje wypiła i nie zdziwiło nikogo jej szybkie zmęczenie. - Sylwia... Sylwuniu... nawet sobie nie wyobrażasz, jak... jak bardzo cię kocham... – słyszała nad głową. Nie chciała tego słyszeć, nie chciała czuć tego przyjemnego ciepła na sercu, bo za tym kryło się cierpienie. Tylko i wyłącznie. – bardzo, maleńka... – delikatnie pocałował ją w czoło i wyszedł starannie zamykając za sobą drzwi. Usiadła. Wściekłość doprowadziła ją do łez. Nienawidziła takich sytuacji, kiedy wszystko zależało wyłącznie od jej własnego widzimisię, gdy wszystko zależało od niej, gdy wśród znajomych powstawały dwa obozy. Filmowe motywy, historie jak z książki, to wszystko... bardzo łatwo zapomnieć, że potem boli naprawdę, a nie przez kilka ostatnich stron.
- Ona znów tam poszła, rozumiesz? Do niego. Na imprezę! – Igor krzyczał do słuchawki telefonu. Był zły, ale dopiero teraz pozwolił sobie na okazywanie emocji. Przecież jej nie powie, że jest chorobliwie zazdrosny. Przecież jej nie zabroni... - Wpadaj do nas. Siedzimy z Anetą. – po drugiej stronie zapadła cisza – Justyna też będzie... - Będę za 15 minut. – rzucił niedopałek w trawę i ruszył w kierunku przystanku. Wiedział jak bardzo zdenerwuje tym Sylwię. Ale uznał, że jej sie należy – nie musiała przecież tam jechać. Dlaczego więc on nie może pobawić się z kimś, kto bardzo go lubi...?
- ...bo faceci nie znają granic po alkoholu! Nie przejmuj się tak... – nowo poznana dziewczyna próbowała pocieszyć ją w łazience. Sylwia wyszła bez słowa, namierzyła butelkę wódki, szybko zabrała ją ze stołu wraz z kieliszkiem i zamknęła się w pokoju, w którym próbowała spać. Usiadła przed monitorem, ułożyła swoją listę piosenek i nalała sobie kieliszek. - Piję do ciebie, misiu! – spojrzała z powagą na pluszową przytulankę, jedyną w całym, typowo męskim pokoju. Nie za bardzo wiedziała, ile wypiła, zanim z głośniczków poleciał jakiś kawałek, którego melodia zmusiła ją do wstania. Przytuliła misia i zaczęła tańczyć. Nie słyszała, że ktoś wchodzi do pokoju – oddawała się przyjemności, śpiewała pod nosem, na tyle cicho, by nikt nawet przypadkiem nie