Fantasy · 6 min czytania
Co się stało po raz pierwszy pod Wierzbą Bijącą
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na dziedzińcu słońce wylewało się jeszcze bardziej niż wczoraj. Uczniowie nie mieli już ochoty przesiadywać w zamku, gdy na zewnątrz było tak ciepło. James i Syriusz szli z przodu, a zaraz za nimi maszerował Remus z nosem w książce. Peter jako ostatni podbiegał co i raz, aby za nimi nadążyć. - Chłopaki, poczekajcie! - krzyczał za nimi, dysząc, wycierając twarz rękawem szaty. - I gdzie dziś idziemy? - zapytał Syriusz, gdy zatrzymali się pod drzewem obserwując jezioro - W Zakazanym Lesie jest już trochę nudno, błonia też mi się już znudziły. Może zwiedzimy dalej wioskę. Remus nieco się skrzywił. On jako jedyny z czwórki przejmował się tymi wyprawami nocą. - Co ty na to, Remusie? - zapytał James szturchając go w ramie. - Wioska do chyba dobry pomysł. - A czy ja wiem. A jeśli ktoś tam będzie? Dumbledore nie był by zadowolony. - Daj spokój - prychnął Syriusz. - Jeszcze nikt nas nie widział. A w Zakazanym Lesie jest dużo wilkołaków. - Ciii... nie tak głośno - warknął Remus rozglądając się. - Nikogo tu nie ma - szepnął Peter. - I co z tego, gdyby ktoś się dowiedział, nie tylko wyrzucono by mnie ze szkoły, ale i Dumbledore miał by kłopoty. - Wiec dziś wieczorem? - zapytał Syriusz jakby niby nic. James kiwnął głową klepiąc Syriusza w ramie wstając z trawy. - Peter? Remus? Peter ochoczo krzyknął:"No jasne!", a Remus wzruszył ramionami, i również kiwnął głową. - Popatrzcie kto tu idzie - zawołał James, wskazując broda szkole. - Potężny Severus Snape - krzyknął Syriusz podchodząc do Jamesa, który wyszedł z cienia drzewa. - Za zimno w lochach? - zapytał Syriusz. Lech Snape go zignorował, zwracając się do Remusa, który podszedł do Jamesa i Syriusza. Peter czaił się za jego plecami. - Widziałem cie Lupin jak szedłeś z panią Pomfrey któregoś wieczora przez błonia - powiedział Snape szczerząc zęby. - I co z tego? - zapytał James. Snape go zignorował. - Taki pilny uczeń dostał szlaban? Co złe towarzystwo źle wpływa na ciebie? Snape wyglądał jakby był z siebie dymny. Właśnie zakpił sobie z jednego ze swoich szkolnych wrogów. James i Syriusz wyglądali jednak na niezbyt przejętych jego słowami. - Wracaj do swoich lochów, Snape - warknął James - Syriuszu zauważyłeś, ze tłuste włosy Snape lśnią w słońcu? Peter za ich plecami ryknął śmiechem, choć przypominało to głośne pisknięcie. - Jeśli jesteś taki ciekaw Snape. To dlaczego ich nie śledziłeś? Przecież tylko to potrafisz. Założę się, ze miałbyś świetne plotki dla swoich kumpli - powiedział Syriusz uśmiechając się głupkowato. Snape zrobił głupią minę i bez słowa odwrócił się na piecie kierując się do zamku. - Syriuszu, czy ty zwariowałeś? - zapytał James. - Jeśli Snape rzeczywiście będzie…